Skocz do zawartości



Zdjęcie

Czy rock i muzyka gitarowa umierają?


  • Zaloguj się
305 odpowiedzi na ten temat

#101 Dog

  • Dog
    Najlepsza Gitara 2017 roku
  • Postów: 6752
  • Dołączył: 29.01.2012
  • z:Czechowice-Dziedzice

Napisany 7.04.2018 - 22:29

Jak tak sobie pomyślę - cechą rocka była jego alternatywność.

 

A teraz?

To tylko kolejny towar. Dobrze, jak ma wartość estetyczną - ale często komercyjna wcale się na ową nie przekłada.

A sama estetyka, technika, dopracowane vibrato, flażolety, tapping czy coś tam jeszcze mogą rzucić na kolana a i tak nie będą "Smoke on the water"...

Wiecie, co jest tutaj znamienne? Rzuciłem tym sewennejszyn i... nie pojawiła się alternatywa. Nikt nie powiedział, że dzisiejszym rockowym pomnikiem jest ktoś tam, coś tam.

To nieistnienie najlepiej "robi mi" za podsumowanie...



#102 korzo

  • korzo
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 5338
  • Dołączył: 30.01.2014

Napisany 7.04.2018 - 23:46

Fajne to co wszystko piszecie bo w sumie sie zgadzam. Tfu, czyli właśnie niefajnie, że tak to wygląda. Nie widze nowego Page'a czy Iommi'ego.

#103 Dog

  • Dog
    Najlepsza Gitara 2017 roku
  • Postów: 6752
  • Dołączył: 29.01.2012
  • z:Czechowice-Dziedzice

Napisany 7.04.2018 - 23:54

Gitara musi się stać oldschoolowa, niemodna i obciachowa, wielkie wytwórnie muszą zrezygnować z takiego shitu i... wtedy będzie szansa :D



#104 Sarmata

  • Sarmata
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 17.02.2016
  • z:Wychowanek Forum

Napisany 8.04.2018 - 00:36

 Tfu, czyli właśnie niefajnie, że tak to wygląda. Nie widze nowego Page'a czy Iommi'ego.

Nie widzisz, bo na Oriony nie jeździsz... .  :D


"Czy jest jeszcze na świecie honor i rozsądek? Czy już zostały na nim tylko skurwysyństwo i pogarda?"


#105 sever

  • sever
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 5529
  • Dołączył: 30.03.2012

Napisany 8.04.2018 - 07:31

a ja już zbliżam się do wieku starczego i w związku z tym lubię słuchać tego, co znam :P no niestety, rzadko słucham nowych rzeczy, oczywiście jak najbardziej, jeśli mnie coś zaintryguje.

No właśnie, jak sobie przypomnę...rok 1983 -84, pierwsza pudło, pożyczone, praworęczna i struny odwrotnie. Bębny w szkole, styrany polmuz, stukrotnie poklejone naciągi, popękane blachy, gitary Jola2 z pokładami potobłota na strunach bo nowych kupić nie można, ciągła walka, walka... ciągłe marzenia o sprzęcie, o kopii strata którą w końcu przytargałem z usa w 1986 roku. To wszystko budowało miłość do muzyki i jej grania, to był wieczny gas i zdobywanie doświadczeń. Teraz?? uuu... nie ma co porównywać. Teraz każdy pisze stu stronicowe wywody o wyższości Seymour Ducan nad Dimarzio czy strunami 10-46 nad 9-42. Boże, gdybyśmy mieli takie dylematy...

Dokładnie, jakbym sam to pisał. Tylko zaczynałem ok rok, dwa później. Jak Ci się udało zdobyć gitarę z USA w 1986r? Ja wtedy po Defilu Malwa nabyłem Jolanę Galaxis. Ale byłem happy :) Do tego Vermona Regent 50W, i polski Fuzz Sustainer Satronica. Ponieważ strun nie dało się kupić, gotowałem je w wodzie z Ludwikiem. Wszystko było magiczne. 


Ten post był edytowany przez sever dnia: 8.04.2018 - 07:32

  • kenziner lubi to

#106 korzo

  • korzo
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 5338
  • Dołączył: 30.01.2014

Napisany 8.04.2018 - 07:39

Ja smaruje smalcem, jakie malkontenctwo, zgorzkniałość w nas. Skończmy ten temat. On nawet nie powinien istnieć.

#107 sever

  • sever
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 5529
  • Dołączył: 30.03.2012

Napisany 8.04.2018 - 07:49

Nie malkontenctwo, tylko wspomnienia. Choć żyło się w strasznej komunie, to jednak była młodość. Wszystko inaczej smakowało. I pomarańcze z Kuby raz do roku na święta, i Jolana z Czechosłowacji. Oczywiście wolę dzisiejsze czasy. Mam wybór i wolność. A jeśli chodzi o muzykę- jest dużo i tanio. I każdy może. Kubuś rzyga miodkiem. Trzeba robić swoje, ale jak tu coś robić, skoro taki Bonamassa to słaby kopista, a taki Jack White to ściemniacz. No ręce opadają. :D


  • Król Julian lubi to

#108 Sarmata

  • Sarmata
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 17.02.2016
  • z:Wychowanek Forum

Napisany 8.04.2018 - 07:53

Sever, wiadomo jest, że to co otrzymasz od kogoś za darmo, nigdy nie będzie smakowało tak cudownie, magicznie niepowtarzalnie od tego, do czego dojdziesz sam.


"Czy jest jeszcze na świecie honor i rozsądek? Czy już zostały na nim tylko skurwysyństwo i pogarda?"


#109 korzo

  • korzo
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 5338
  • Dołączył: 30.01.2014

Napisany 8.04.2018 - 07:54

Hmmm, nie podoba mi sie to nasze marudzenie.

Ten post był edytowany przez korzo dnia: 8.04.2018 - 07:55


#110 kryho

  • kryho
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 4583
  • Dołączył: 29.01.2012

Napisany 8.04.2018 - 08:28

 

a ja już zbliżam się do wieku starczego i w związku z tym lubię słuchać tego, co znam :P no niestety, rzadko słucham nowych rzeczy, oczywiście jak najbardziej, jeśli mnie coś zaintryguje.

No właśnie, jak sobie przypomnę...rok 1983 -84, pierwsza pudło, pożyczone, praworęczna i struny odwrotnie. Bębny w szkole, styrany polmuz, stukrotnie poklejone naciągi, popękane blachy, gitary Jola2 z pokładami potobłota na strunach bo nowych kupić nie można, ciągła walka, walka... ciągłe marzenia o sprzęcie, o kopii strata którą w końcu przytargałem z usa w 1986 roku. To wszystko budowało miłość do muzyki i jej grania, to był wieczny gas i zdobywanie doświadczeń. Teraz?? uuu... nie ma co porównywać. Teraz każdy pisze stu stronicowe wywody o wyższości Seymour Ducan nad Dimarzio czy strunami 10-46 nad 9-42. Boże, gdybyśmy mieli takie dylematy...

Dokładnie, jakbym sam to pisał. Tylko zaczynałem ok rok, dwa później. Jak Ci się udało zdobyć gitarę z USA w 1986r? Ja wtedy po Defilu Malwa nabyłem Jolanę Galaxis. Ale byłem happy :) Do tego Vermona Regent 50W, i polski Fuzz Sustainer Satronica. Ponieważ strun nie dało się kupić, gotowałem je w wodzie z Ludwikiem. Wszystko było magiczne. 

 

Zwyczajnie, byłem tam, pracowałem i kupiłem :D nie znałem się wtedy na gratach, a i moja leworęczność nawet tam była dużym ograniczeniem. Pytałem w sklepie, wtedy, o ile dobrze pamiętam, SG Gibol stał jakieś 800 $, Stratów Fender było dużo japońców i około 400 $. Pamiętaj, że dolar wtedy miał inną wartość, ja zarabiałem na farmie najniższą stawkę wtedy obowiązującą, czyli 3$ \godz, no i na czarno, potem podwyżkę dostałem :P

Po tygodniu pracy pojechałem do Axelrod Music w Providence, Rhode Island i kupiłem wcześniej upatrzoną kopię strata Corta, z casem strunami i kablem za 150 $. No i trochę poszpanowałem trochę tą gitarą tutaj :D



#111 Dog

  • Dog
    Najlepsza Gitara 2017 roku
  • Postów: 6752
  • Dołączył: 29.01.2012
  • z:Czechowice-Dziedzice

Napisany 8.04.2018 - 09:37

Jakoś 92, czy 93.

 

Wzmacniacz Gran z Unitry, sprzęgający fuzz w obudowie z mydelniczki i własnoręcznie zrobiona z kolegą gitara - z gryfem z jakiej rozwalonej akustycznej. Gryf pocieniłem nożem kuchennym, korpus zaczynał się od XII progu. Kolumna jakiś pół-śmieć.

 

I grało się punk rocka :D

 

Poszukam na strychu u mamy tej gitary, może jeszcze się gdzieś wala. Siostra kolegi, pani dyrygent, powiedziała, że stroi.

Kolega skombinował bas Jolany.


  • kryho lubi to

#112 kryho

  • kryho
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 4583
  • Dołączył: 29.01.2012

Napisany 8.04.2018 - 09:52

pamiętam koncerty w pilskim ogólniaku, początek lat 80tych, wtedy też tam  zaczynał Grabaż ze "Strachów', ustawiało się stacki Eltronów, kumpel już miał Kosmosa i chodził z głową wyżej niż widział :D Był taki koncert, grały 3 kapele, głównie covery Maiden i innych kapel, potem kolega w naszym lokalnym tygodniku machnął artykuł i napisał, że "Gitarzysta przygotował sobie gitarę z przystawką Fendera" :D



#113 sebjus

  • sebjus
    Najlepsza Gitara 2016 roku
  • Postów: 5083
  • Dołączył: 08.01.2015
  • z:Warszawa

Napisany 8.04.2018 - 10:08

Sever, kryho, kilka wiosnen ode mnie macie więcej, ale jak w 89 rodzice kupowali mi pierwszą gitarę to aż takiej tragedii wcale nie było. Owszem szału też nie było ale przynajmniej w sklepach w Warszawie wybór był.

Kiedyś jak mówiłem że uwielbiam Queen i Frediego to wzbudzało to raczej niechęć wśród młodzieży z racji orientacji Frediego. Dziś nie ma to znaczenia.
W co drugim mieszkaniu leciały biełyje jerozy, modern talking, papa dance, granica, czy biały miś, ale leciało też fajnal cianciałn, czy różowe flojdy.

Z rockiem było jest i będzie tak, że do niego nie przytuptasz za bardzo na disko, weselu, czy innym festynie, ale to rock wypełnia stadiony.

Z nowych bandów PL bardzo lubię Commę, czy Power od Trinity. Wcale nie jest tak źle.

Rock never die!!! Przynajmniej 'póki My żyjemy '.

#114 Karloff

  • Karloff
    Usain Bolt
  • Postów: 12079
  • Dołączył: 31.01.2012
  • z:Derry, Maine

Napisany 8.04.2018 - 10:19

kurde, zespoly koncertuja, dziadom sie jeszcze chce grac ostatnie sztuki, ja nie wiem sam na co isc, bo tyle mozliwosci, tyle ze nie spie na hajsie, a Wy gorzkie zale tu wylewacie :P

 

jak dla mnie, to muzyka gitarowa ma sie za dobrze jak na mozliwosci mojego potrfela :D ;)


  • theremin lubi to
TREAT PLAYING LIKE IT'S A DISTRACTION FROM YOUR DAY JOB.

#115 korzo

  • korzo
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 5338
  • Dołączył: 30.01.2014

Napisany 8.04.2018 - 10:21

coma może była w miare na pierwszej płycie jak dla mnie. ogólnie to jakaś przereklamowana szmira. Dog, może tu tkwi całe sedno, że było ubogo w sensie sprzętu i talentu? cały czas gadamy o gitarowej rockowej muzie także inne rzeczy nie muszą być postrzegane w ten sposób ;) na czym polegała siła Iommi'ego, Page'a, Claptona (w Cream, innego nie uznaje :P)? na prostactwie. no może Page sie wyłamywał ale i tak najlepsze rzeczy były te "zwykłe".



#116 kryho

  • kryho
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 4583
  • Dołączył: 29.01.2012

Napisany 8.04.2018 - 10:42

Sever, kryho, kilka wiosnen ode mnie macie więcej, ale jak w 89 rodzice kupowali mi pierwszą gitarę to aż takiej tragedii wcale nie było. Owszem szału też nie było ale przynajmniej w sklepach w Warszawie wybór był.

 

89 to już przełom był. W sklepach pojawiły się Mayonesy, Mensfeldy, Presto. Jeszcze rok-dwa wstecz była hoojnia totalna.



#117 Dog

  • Dog
    Najlepsza Gitara 2017 roku
  • Postów: 6752
  • Dołączył: 29.01.2012
  • z:Czechowice-Dziedzice

Napisany 8.04.2018 - 11:10

korzo - też mi do głowy to przychodziło nieraz.

 

Przynajmniej częściowo to się sprawdza.

Siła czytelności prostego riffu, jako przystępnego dla zwykłego słuchacza musiała się skończyć ograniem tych najbardziej oczywistych, być może przez to podstawowych rzeczy a wejście na wyższy poziom staje się niezrozumiałe dla ogółu. Rockowe hymny to zwykle utwory nie grzeszące przesadnym skomplikowaniem. W którymś momencie patenty nie mogą się nie powtarzać. My się możemy pałować np. rockiem progresywnym a pierwszy jazzman powie, że to dla niego przedszkole. A co, gdy pod uwagę weźmiemy pomnikowe kawałki o jednolinijkowych zapisach nutowych? Mówimy o odmianie muzyki ludowej he he...

 

Wyższy poziom siłą rzeczy jest bardziej wymagający, choćby wymagający wyrobienia ucha i przyzwyczajenie do np. skal innych, niż kościelne.

Poza tym buntowniczość rocka też spowszedniała. Te same hasła rzucać może i zespół, i np. marka odzieżowa. 

 

Poza tym nieraz mam wrażenie, że przeceniamy muzykę gitarową upatrując w samym instrumentarium czegoś nobilitującego.

Może to kwestia osadzenia w młodości, gdzie słuchanie określonego gatunku od razu kwalifikowało do subkultury i wymagało wręcz pewnego umundurowania a na pewno zewnętrznych oznak.

 

Poza tym stary pryk jestem i tyle, więc gadam, że za moich czasów to było to i tamto :P


  • korzo lubi to

#118 cebix

  • cebix
    Weteran
  • Postów: 1830
  • Dołączył: 05.02.2012

Napisany 8.04.2018 - 12:08

Chłopy - nie mam żadnego albumu Jacka White'a a SNA podałem, bo jest dla mnie jedynym identyfikowalnym kawałkiem w miarę ostatnich lat, o którym myślę, że będzie jeszcze długo ćwiczony przez początkujących grajków. Kilka dźwięków, histeryczny wokal i to jest patent na coś, co się dwóch sekundach rozpoznaje. (...)

Wiesz, że ta piosenka wyszła w 2003? To było 15 lat temu.

 

To, jakbyś powiedział w 1990, że ostatni rozpoznawalny riff był z 1975...

 

Rock umarł dawno temu.



#119 Raider

  • Raider
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 5811
  • Dołączył: 04.03.2012
  • z:Wrocław

Napisany 8.04.2018 - 12:35

I ciul z tym... umarł, nie umarł - akademicka dyskusja. Słucham, lubię, gram, a to czy jest w głównym nurcie, czy go nie ma zupełnie mnie nie obchodzi.


  • theremin and sebjus lubi to
"polityczna poprawność, dżuma naszych czasów"
Waldemar Łysiak

#120 Dog

  • Dog
    Najlepsza Gitara 2017 roku
  • Postów: 6752
  • Dołączył: 29.01.2012
  • z:Czechowice-Dziedzice

Napisany 8.04.2018 - 12:37

15 lat temu? Chyba już jestem na etapie, że dekada wcześniej to, jak wczoraj...



#121 Raider

  • Raider
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 5811
  • Dołączył: 04.03.2012
  • z:Wrocław

Napisany 8.04.2018 - 12:40

Mam to samo - płyta, czy film z 2005 r. są dla mnie „nowe”.
  • kryho lubi to
"polityczna poprawność, dżuma naszych czasów"
Waldemar Łysiak

#122 Dog

  • Dog
    Najlepsza Gitara 2017 roku
  • Postów: 6752
  • Dołączył: 29.01.2012
  • z:Czechowice-Dziedzice

Napisany 8.04.2018 - 12:56

Na dłuższą metę i tak nie narzekam, bo muzyki jest taka nieprzebrana ilość, że wciąż coś odkrywam.

Część po latach na nowo, część od zera. A, że nowości nie siadają - no cóż, kwestia wieku.

Kiedyś ukształtowała się matryca. Pewnie bez świadomości, że to nastąpiło - przyszło nowe i już kwadratu w trójkątny otwór nie wsadzisz.



#123 cebix

  • cebix
    Weteran
  • Postów: 1830
  • Dołączył: 05.02.2012

Napisany 8.04.2018 - 13:00

Na dłuższą metę i tak nie narzekam, bo muzyki jest taka nieprzebrana ilość, że wciąż coś odkrywam.

Część po latach na nowo, część od zera. A, że nowości nie siadają - no cóż, kwestia wieku.

Kiedyś ukształtowała się matryca, pewnie bez świadomości, że to nastąpiło - przyszło nowe i już kwadratu w trójkątny otwór nie wsadzisz.

 

Mi siadają, tylko nie rock, metal. Nie ma tu kasy na produkcję, bo się nie sprzedaje, więc co się dziwić.



#124 korzo

  • korzo
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 5338
  • Dołączył: 30.01.2014

Napisany 8.04.2018 - 13:05

dla mnie to dziwne. bo nie chodzi o brzmienie, produkcje, wtórność itd. czy kiedyś kolesie 20+ byli lepsi niż teraz? czysto muzycznie. na to wychodzi skoro ja dzisiaj nie znajduje niczego co by mogło być tak dobre jak tamto x lat temu i przebojowe.



#125 Dog

  • Dog
    Najlepsza Gitara 2017 roku
  • Postów: 6752
  • Dołączył: 29.01.2012
  • z:Czechowice-Dziedzice

Napisany 8.04.2018 - 13:11

Złapałem się na tym, że jedną z moich ulubionych płyt traktuję, jako nowe granie a to... "The Real Thing" z 1989.

Ja chyba zraziłem się do nowości, gdy gro radiowych kawałków stało się pump rockiem zmieszanym z ogniskowym graniem a gdzieś zgubił się porządny riff.



#126 korzo

  • korzo
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 5338
  • Dołączył: 30.01.2014

Napisany 8.04.2018 - 13:18

FNM uwielbiam. ta płyta jest świetna dla mnie.



#127 cebix

  • cebix
    Weteran
  • Postów: 1830
  • Dołączył: 05.02.2012

Napisany 8.04.2018 - 19:23

Czytając te wasze posty tylko jeden mem mi przychodzi do głowy ;)

 

comment_phfuQM8WXtzzVzXT4YipZXgUObWrqNhG


  • kilgore.trout lubi to

#128 sever

  • sever
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 5529
  • Dołączył: 30.03.2012

Napisany 8.04.2018 - 20:03

Dobra muzyka się broni, i nie musi byś na pierwszych stronach gazet, list przebojów itp. W Polsce trudno jest wyżyć z muzyki, bo mamy biedne, zabiegane i zapracowane społeczeństwo. Podam Wam niemiecki przykład- oto kapela bluesowa z zadupia w Bawarii:

Miejscowość 2 tyś ludzi. Grają sobie śmiesznego bluesa, koncerty po pubach, na festynach itp. I żyją z tego, są zawodowcami, choć ich zarobki są na poziomie najniższych w Niemczech. Ale wolą to robić, niż np. pracować w piekarni.  Tam puby takim artystom płacą, ludzie do pubów przychodzą, piwkują sobie słuchają. Się kręci. U nas można zagrać co najwyżej za parę piw.


Ten post był edytowany przez sever dnia: 8.04.2018 - 20:30


#129 cebix

  • cebix
    Weteran
  • Postów: 1830
  • Dołączył: 05.02.2012

Napisany 8.04.2018 - 21:21

I to ma być motywacja do grania? Za najniższą pensję? Jeszcze niedawno to motywacją były groupies, sportowe samochody, odrzutowce, sława...

 

Jeszcze żeby ta ich muza się broniła, ale po tych linkach nie dziwię się, że grają za takie stawki...



#130 Sol

  • Sol
    Magister kanapy, w trakcie doktoratu
  • Postów: 6564
  • Dołączył: 30.01.2012
  • z:Wwa

Napisany 8.04.2018 - 22:59

Nie wiem - czy tylko mi się zawsze wydawało, że artystą jest się bo się chce tworzyć, a nie dla kasy?

I’m practically afraid of my amp it’s so fucking loud - Vinnie Stigma


#131 cebix

  • cebix
    Weteran
  • Postów: 1830
  • Dołączył: 05.02.2012

Napisany 8.04.2018 - 23:05

Mi się zawsze wydawało, że w dłuższej perspektywie artysta chciałby żyć tylko ze swojego artyzmu i to nie byle jak.



#132 kilgore.trout

  • kilgore.trout
    Gitarzysta z poszetką
  • Postów: 6246
  • Dołączył: 06.02.2012
  • z:Kraków

Napisany 9.04.2018 - 06:30

Nie wiem - czy tylko mi się zawsze wydawało, że artystą jest się bo się chce tworzyć, a nie dla kasy?

Nie wiem czy mi się tak wydawało czy motywacja do podjęcia pracy w piekarni nie powinna być miłość do chleba i chęć nakarmienia głodnych a nie kasa.
  • Dog, kryho i Ernesto lubi to
no pain, no gain

#133 Eclipse

  • Eclipse
    Wykidajło
  • Postów: 8062
  • Dołączył: 31.01.2012
  • z:Głogowa

Napisany 9.04.2018 - 06:52

Ale Sol przecież po części ma rację. Kasa powinna wynikać z chęci tworzenia, czy już z wytworzenia czegoś dobrego. Jeśli ktoś zakłada kapelę w pierwszej kolejności w celach zarobkowych, a kreatywizm własny twórczy schodzi na dalszy plan, to takie coś nazywa się chałturnictwem. Jechaną do kotleta.


Ten post był edytowany przez Eclipse dnia: 9.04.2018 - 06:59


#134 Sol

  • Sol
    Magister kanapy, w trakcie doktoratu
  • Postów: 6564
  • Dołączył: 30.01.2012
  • z:Wwa

Napisany 9.04.2018 - 06:56

Nie wiem czy mi się wydaje, ale żaden z artystów których słucham nie zrobił kariery w wyniku biznes planu i chęci posiadania Rolexa. Grali bo chcieli grać, a kariera wyszła po drodze.

Owszem, żyć trzeba, ale jeżeli motywacją do grania ma być tylko kasa, to dziękuję, postoję. Tzn. po stronie Black Sabbath, Motorhead, Nirvany czy Pink Floyd a nie Kombii, Zenka czy zespołów weselnych.

P.s. dlaczego teraz jeszcze trudniej utrzymać się z grania to temat na inny temat - ale na pewno nie pomógł tutaj tak wielbiony przez cebixa postęp technologiczny;
P.p.s. piekarz nie tworzy, prawnik i kierowca tira też.

I’m practically afraid of my amp it’s so fucking loud - Vinnie Stigma


#135 sever

  • sever
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 5529
  • Dołączył: 30.03.2012

Napisany 9.04.2018 - 07:38

I to ma być motywacja do grania? Za najniższą pensję? Jeszcze niedawno to motywacją były groupies, sportowe samochody, odrzutowce, sława...

 

Jeszcze żeby ta ich muza się broniła, ale po tych linkach nie dziwię się, że grają za takie stawki...

Chodziło mi o coś innego. Zależy, co kto od życia oczekuje. Z pewnością Zenek kasuje Waglewskiego zarobkami. Ten drugi zapewne w luksusy nie opływa, ale jest spełniony. Gdybym ja mógł zarobić na tym co jest moim hobby tyle ile zarabiam obecnie w "normalnej" pracy, to tą pracę bym rzucił. Chyba fajniej zagrać parę półtoragodzinnych koncertów, niż męczyć się od do. W Niemczech tak się daje. W Hiszpanii już trochę gorzej, ale takie kapelki biorą 500 euro za koncert w pubie, czy na festynie. Tyle, że nie mają za dużo grania. Powiecie- bar, festyn. Kicha. Ale przecież muzyka nie powinna sie sprowadzać tylko do stadionów i wielkich hal. Kluby, atmosfera, kontakt z publiką- ja np. to wolę. Ale ludzie na takie rzeczy już nie chodzą.

A jeśli piszesz, że to co wrzuciłem się nie broni, to proszę, zapodaj coś co uważasz, że dziś jest na czasie i broni się, bardzo jestem ciekawy.

@Sol- jeśli chodzi o zarabianie na graniu, przez mało znane ogólnie zespoły, to jest jak najbardziej w związku z tematem. Często słucham w Trójce wywiadów z muzykami, opowiadającymi o swych płytach, o których istnieniu pojęcia nie miałem. Jest sporo fajnej muzyki. A to już np. trzecia ich płyta. Tylko wydają to sami, sami organizują koncerty, i jakoś się dopinają finansowo. Ale, żeby żyć, muszą jeszcze pracować, jak każdy.    


Ten post był edytowany przez sever dnia: 9.04.2018 - 07:49


#136 Dog

  • Dog
    Najlepsza Gitara 2017 roku
  • Postów: 6752
  • Dołączył: 29.01.2012
  • z:Czechowice-Dziedzice

Napisany 9.04.2018 - 07:46

Chyba najzwyczajniej w świecie trzeba uznać, że coś ma swój okres wzrostu, rozkwitu i upadku.

I nie, nie chodzi tu o rocka w ogóle, ale o pewną formułę, która się wyczerpała.

 

Z jednej strony może mniej jest tego ducha, ale z drugiej jest coraz to lepiej funkcjonująca oprawa, która wynika z wielkich pieniędzy: organizacja tras, sprzęt, realizacja nagrań, promocja itd.

Ale siłą rzeczy traci się na tym wszystko to, co stanowiło o pewnej wyjątkowości i specyfice muzyki gitarowej. Dziś jest to zwyczajna gałąź biznesu, o której z sentymentu możemy sobie pomyśleć, że wiązała się z jakimś buntem i alternatywnym stylem życia. Nie ma się co łudzić, że jest inaczej. Część tych zapaleńców i pasjonatów albo sobie będzie funkcjonować na pewnym uboczu, albo się wybije i pożeni z muzycznym biznesem.

 

Są inne czasy, nie wtykania stokrotek wojakom w lufy, nie ma protestów przeciwko kolejnemu Wietnamowi. No chyba, że kolejni muzycy zaczną naraz przewodzić protestom anty czemuś tam...

A w przeżartym społeczeństwie chyba się nie zanosi.

W tym zaś, co zostało estetów jest mniej, niż zwyczajnych konsumentów. 



#137 Ernesto

  • Ernesto
    Weteran
  • Postów: 2848
  • Dołączył: 13.11.2016

Napisany 9.04.2018 - 09:30

Myślę, że wyrywanie grupies i posiadanie odrzutowca to marzenia wykonawców disco polo i jona bon jovi.
Ale z drugiej strony klepanie biedy jest raczej frustrujące, szczególnie dla kogoś wybitnego w jakiejś dziedzinie. Artysta też ma potrzeby, te związane ze statusem i finansami również.

Ten post był edytowany przez Ernesto dnia: 9.04.2018 - 09:31


#138 Dog

  • Dog
    Najlepsza Gitara 2017 roku
  • Postów: 6752
  • Dołączył: 29.01.2012
  • z:Czechowice-Dziedzice

Napisany 9.04.2018 - 10:11

Wydaje mi się, że na dziś skala popularności, jaką w latach '80 miał Slayer, czy Metallica nie miałaby szansy zaistnieć poza wielkim biznesem muzycznym.

I tu nawet nie chodzi o pieniądze dla kapeli a o całą oprawę organizacyjną, żeby nie grać po barach dla 20 osób. 



#139 korzo

  • korzo
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 5338
  • Dołączył: 30.01.2014

Napisany 9.04.2018 - 10:17

czytałem kiedyś że tak na prawde te zespoły metalowe 80s jak metallica zaistniały troche później na dobre w świadomości społecznej itp. w sensie, ze tak na prawde meta zaczęła być popularna i zarabiać dobrze dopiero po czarnej.



#140 Karloff

  • Karloff
    Usain Bolt
  • Postów: 12079
  • Dołączył: 31.01.2012
  • z:Derry, Maine

Napisany 9.04.2018 - 10:40

http://www.terazrock...luza-zycie.html to sie jeszcze pomecze na tym swiecie :P


TREAT PLAYING LIKE IT'S A DISTRACTION FROM YOUR DAY JOB.

#141 Vladi

  • Vladi
    5000+
  • Postów: 5085
  • Dołączył: 15.02.2013

Napisany 9.04.2018 - 10:50

czytałem kiedyś że tak na prawde te zespoły metalowe 80s jak metallica zaistniały troche później na dobre w świadomości społecznej itp. w sensie, ze tak na prawde meta zaczęła być popularna i zarabiać dobrze dopiero po czarnej.


Oczywiście, jak wyszła and justice for All to słuchała to tylko młodzież i to też niszowa. W klasie było nas dwóch tylko. Stare pryki po 30tce nawet nie wiedzieli co to meta, chyba że na MTv widzieli teledysk One, który dość często leciał. Za to po blacku nawet dziewczyny nuciły Unforgiven i Nothing else metters.

Wówczas niszowa młodzież uznała, że to obciach i tak się „skończyła meta” na czarnym albumie gdyby ktoś nie wiedział:)
"Use the Fork, Luke..."
http://soundcloud.com/vlodi

#142 kilgore.trout

  • kilgore.trout
    Gitarzysta z poszetką
  • Postów: 6246
  • Dołączył: 06.02.2012
  • z:Kraków

Napisany 9.04.2018 - 11:11

Nie wiem czy mi się wydaje, ale żaden z artystów których słucham nie zrobił kariery w wyniku biznes planu i chęci posiadania Rolexa. Grali bo chcieli grać, a kariera wyszła po drodze.

Owszem, żyć trzeba, ale jeżeli motywacją do grania ma być tylko kasa, to dziękuję, postoję. Tzn. po stronie Black Sabbath, Motorhead, Nirvany czy Pink Floyd a nie Kombii, Zenka czy zespołów weselnych.

P.s. dlaczego teraz jeszcze trudniej utrzymać się z grania to temat na inny temat - ale na pewno nie pomógł tutaj tak wielbiony przez cebixa postęp technologiczny;
P.p.s. piekarz nie tworzy, prawnik i kierowca tira też.


Kasa nie powinna być główną motywacją dla artysty, ale śmierć z głodu skutecznie przerywa karietę nawet najbardziej utalentowanego muzyka.

Poza tym trochę idealizuje cie proces twórczy. To nie jest tak że artysta siedzi i 24/7 spływa na niego natchnienie. O ile samo komponowanie to wzniosła twórczość, to nagrywanie płyt, trasy koncertowe to integralna część pracy artysty-muzyka, a to już "brudna robota".
no pain, no gain

#143 bans

  • bans
    Gaduła
  • Postów: 270
  • Dołączył: 01.08.2017

Napisany 9.04.2018 - 13:02

Ale Sol przecież po części ma rację. Kasa powinna wynikać z chęci tworzenia, czy już z wytworzenia czegoś dobrego. Jeśli ktoś zakłada kapelę w pierwszej kolejności w celach zarobkowych, a kreatywizm własny twórczy schodzi na dalszy plan, to takie coś nazywa się chałturnictwem. Jechaną do kotleta.

 

Bywa jeszcze "nie po to się uczyłem 25 lat grania żeby teraz nie pracować w tym zawodzie". Nieszczerość wykonawcza potem jest przykra i żenująca.



#144 cebix

  • cebix
    Weteran
  • Postów: 1830
  • Dołączył: 05.02.2012

Napisany 9.04.2018 - 15:46

Nie wiem czy mi się wydaje, ale żaden z artystów których słucham nie zrobił kariery w wyniku biznes planu i chęci posiadania Rolexa. Grali bo chcieli grać, a kariera wyszła po drodze.(...)

Myślę, że to strasznie naiwne podejście. Kariera sama się nie zrobiła. Kariera zrobiła się ciężką pracą, bo były perspektywy, żeby ta praca się opłaciła.

 

Mi to brzmi na usprawiedliwianie bylejakości - grajmy "od serca" (zwykle oznacza to "bo się nie chce uczyć teorii"), jesteśmy świetni wg naszej opinii, a to, że kariera się nie udała, to wcale nie nasza wina.


  • GameBoy lubi to

#145 korzo

  • korzo
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 5338
  • Dołączył: 30.01.2014

Napisany 9.04.2018 - 15:54

Tak, wina tego, że sie nie nauczyli teorii.

#146 cebix

  • cebix
    Weteran
  • Postów: 1830
  • Dołączył: 05.02.2012

Napisany 9.04.2018 - 16:49

Nie czytasz ze zrozumieniem. To już była dygresja.

 

Kariera nie "robi się" sama z chęci gry.



#147 Sol

  • Sol
    Magister kanapy, w trakcie doktoratu
  • Postów: 6564
  • Dołączył: 30.01.2012
  • z:Wwa

Napisany 9.04.2018 - 16:55


Nie wiem czy mi się wydaje, ale żaden z artystów których słucham nie zrobił kariery w wyniku biznes planu i chęci posiadania Rolexa. Grali bo chcieli grać, a kariera wyszła po drodze.(...)

Myślę, że to strasznie naiwne podejście. Kariera sama się nie zrobiła. Kariera zrobiła się ciężką pracą, bo były perspektywy, żeby ta praca się opłaciła.

Mi to brzmi na usprawiedliwianie bylejakości - grajmy "od serca" (zwykle oznacza to "bo się nie chce uczyć teorii"), jesteśmy świetni wg naszej opinii, a to, że kariera się nie udała, to wcale nie nasza wina.

Nie wiem gdzie wyczytałeś, że przyszło samo, bo ja nic takiego nie napisałem. Napisałem o motywacji i że nie był nią pieniądz. Bo nie był i tyle.

I’m practically afraid of my amp it’s so fucking loud - Vinnie Stigma


#148 Sarmata

  • Sarmata
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 17.02.2016
  • z:Wychowanek Forum

Napisany 9.04.2018 - 17:30

Wiecie co, jak zaczynałem moją już taką świadomą przygodę w słuchaniu  muzyki (15/16 lat), to byłem przekonany, że to co leci w radio i TV to muzyka dla pospólstwa, a rock, to dla elitarnych słuchaczy, koneserów, taka muza tajemnicza, zła, a jednocześnie ucząca myślenia, cudowna.. .

Dopiero później stopniowo przekonywałem się, że rock to strasznie rozległy i obszerny temat do jakiejkolwiek klasyfikacji.


  • bans lubi to

"Czy jest jeszcze na świecie honor i rozsądek? Czy już zostały na nim tylko skurwysyństwo i pogarda?"


#149 cebix

  • cebix
    Weteran
  • Postów: 1830
  • Dołączył: 05.02.2012

Napisany 9.04.2018 - 17:41

 

 

Nie wiem czy mi się wydaje, ale żaden z artystów których słucham nie zrobił kariery w wyniku biznes planu i chęci posiadania Rolexa. Grali bo chcieli grać, a kariera wyszła po drodze.(...)

Myślę, że to strasznie naiwne podejście. Kariera sama się nie zrobiła. Kariera zrobiła się ciężką pracą, bo były perspektywy, żeby ta praca się opłaciła.

Mi to brzmi na usprawiedliwianie bylejakości - grajmy "od serca" (zwykle oznacza to "bo się nie chce uczyć teorii"), jesteśmy świetni wg naszej opinii, a to, że kariera się nie udała, to wcale nie nasza wina.

Nie wiem gdzie wyczytałeś, że przyszło samo, bo ja nic takiego nie napisałem. Napisałem o motywacji i że nie był nią pieniądz. Bo nie był i tyle.

 

 

Pieniądz zawsze był motywacją i twierdzenie, że tak nie jest, jak napisałem wcześniej, jest naiwne. Przeczytaj artykuł, który podrzucił FX - Periphery gra tylko dlatego, że zarabiają na merchu i sygnaturach. Nie grają koncertów dla samego grania, bo jeśli wychodzą na minusie (co często im się proponuje), to im się nie opłaca i nie jadą w takie miejsca. Więc co, nie mają pasji? Mają, ale bez pieniędzy nie ma grania i tyle.

 

EDIT: Ktoś tam pytał o nową muzę, którą lubię. Jak mówiłem - nie lubię nowego rocka, metalu, broń Boże bluesa... więc z tych klimatów nic nie wrzucę.


Ten post był edytowany przez cebix dnia: 9.04.2018 - 19:41


#150 bans

  • bans
    Gaduła
  • Postów: 270
  • Dołączył: 01.08.2017

Napisany 10.04.2018 - 07:04

Wiecie co, jak zaczynałem moją już taką świadomą przygodę w słuchaniu  muzyki (15/16 lat), to byłem przekonany, że to co leci w radio i TV to muzyka dla pospólstwa, a rock, to dla elitarnych słuchaczy, koneserów, taka muza tajemnicza, zła, a jednocześnie ucząca myślenia, cudowna.. .

 

Miałem tak samo. I to jest normalne u nastolatka, ale u dorosłego faceta świadczy tylko o ograniczeniu.


  • Dog and Raider lubi to




0 Użytkowników czyta ten temat

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników