Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Brzęczenie struny D tylko na jednym progu


  • Zaloguj się
16 odpowiedzi na ten temat

#1 Koro

  • Koro
    Świeżak
  • Postów: 3
  • Dołączył: 07.12.2016

Napisany 7.12.2016 - 08:41

Kupiłam niedawno uzywanego Fendera Squier Bullet na allegro. Niby wszystko w porządku, ale kiedy gitara juz przyszła okazało się, że struny G i D na 6. progu brzęczą w sposób słyszalny na wzmacniaczu. Zaniosłam gitarę do serwisu, ponoć była to kwestia regulacji i wymiany piłowanego przez poprzedniego właściciela siodełka na nowe. Przy odbiorze zauważyłam o wiele wyższą akcję strun, dostałam informację, że wszystko jest okej z gitarą. W domu jednak okazało się że brzęczenie jest jakie było ale już tylko na D i tylko na cleanie.

Czy mogę już być pewna że mam trefne progi? Opłaca się to robić w gitarze za 400 zł, czy po prostu lepiej "z tym żyć"?

#2 Nimfoman

  • Nimfoman
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 3106
  • Dołączył: 03.02.2012

Napisany 7.12.2016 - 10:35

Gitary są z drewna. Drewno różnie się zachowuje. Nawet drogie gitary czasami sprawiają kłopoty. Fachowiec powinien skutecznie i w miarę tanio uporać się z tym drobnym problemem. Jeżeli napisałaby Pani gdzie mniej-więcej mieszka, forumowicze na pewno polecą jakiegoś wypróbowanego speca z Pani okolicy. Mają w tym temacie duuuże doświadczenie.



#3 rockfun

  • rockfun
    Gawędziarz
  • Postów: 6761
  • Dołączył: 05.02.2012
  • z:bloku obok

Napisany 7.12.2016 - 10:41

No to trzeba by jeszcze raz zanieść do poprawki. Jak się napręża lub luzuje gryf to on jeszcze jakiś czas się układa szczególnie w nowych gitarach. Może też gitara wymagać przeszlifowania (wyrównania) niektórych progów ale tak nie widząc gitary trudno powiedzieć.


Are You ready for a good time?

 


#4 Matt87

  • Matt87
    Użytkownik
  • Postów: 21
  • Dołączył: 24.11.2016

Napisany 7.12.2016 - 11:40

Może się okazać, że trzeba przeszlifować progi. Operacja powinna się zamknąć w jakichś 100 zł. Moim zdaniem warto - gitarka może być tania, ale dobrze, gdyby była sprawna.



#5 xnme

  • xnme
    Gaduła
  • Postów: 493
  • Dołączył: 26.09.2012

Napisany 7.12.2016 - 13:04

W sumie, to zależy jak bardzo brzęczy i jak bardzo przeszkadza. Sama napisałaś, że na przesterze tego nie słychać. Zatem jeśli będziesz grać grindcore, to szkoda kasy :) (kurcze chociaż na Fenderze to chyba nie ;))

Może lepiej sobie trochę pograć i zobaczyć czy ci się gitara spodoba, bo może się okazać, że albo będziesz ją chciała sprzedać, albo właśnie kupić lepszą, to wtedy szkoda inwestować.

Pograj najpierw. Progi zawsze mozna zrobić.


Music is The Gate!


#6 maciurek

  • maciurek
    Stary wyjadacz
  • Postów: 1474
  • Dołączył: 18.03.2013

Napisany 7.12.2016 - 14:03

Podnieś delikatnie siodełko struny D i zobacz czy brzęczenie zniknie.
Jak działa jamniczek?

#7 Jenot

  • Jenot
    Stary wyjadacz
  • Postów: 705
  • Dołączył: 30.06.2015
  • z:Wrocław

Napisany 10.12.2016 - 15:01

Jak się napręża lub luzuje gryf to on jeszcze jakiś czas się układa szczególnie w nowych gitarach. 

 Tak się wtrącę z pytaniem - czy to nie jest tak, że to jest mit i kłamstwo powtarzane 108234x? 



#8 korzo

  • korzo
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 3393
  • Dołączył: 30.01.2014

Napisany 10.12.2016 - 15:04

nigdy nic mi sie nie układało w ponad 30 gitarach, które osobiście przewaliłem. niemal natychmiast był docelowy efekt.



#9 Jenot

  • Jenot
    Stary wyjadacz
  • Postów: 705
  • Dołączył: 30.06.2015
  • z:Wrocław

Napisany 10.12.2016 - 17:26

nigdy nic mi sie nie układało w ponad 30 gitarach, które osobiście przewaliłem. niemal natychmiast był docelowy efekt.

 

Ok, myślałem, że tylko ja tak mam  :P



#10 Nobody89

  • Nobody89
    Stary wyjadacz
  • Postów: 624
  • Dołączył: 20.07.2015
  • z:Władek

Napisany 10.12.2016 - 18:13

To te gibsony z tym "szybkim atakiem i dynamiką" tak mają, że gryf się tydzień układa :)

#11 rockfun

  • rockfun
    Gawędziarz
  • Postów: 6761
  • Dołączył: 05.02.2012
  • z:bloku obok

Napisany 12.12.2016 - 09:04

 

Jak się napręża lub luzuje gryf to on jeszcze jakiś czas się układa szczególnie w nowych gitarach. 

 Tak się wtrącę z pytaniem - czy to nie jest tak, że to jest mit i kłamstwo powtarzane 108234x? 

 

Jak widać powyżej to nie. Sam miałem 2 takie gitary gdzie po wymianie strun ustawieniu odłożyłem do kuferka i za jakiś czas (dzień, dwa) biorę do łapy, a ta brzęczy. To były akurat tańsze gitary właśnie Squier i Washburn  obie miały dosyć chude klonowe gryfy. Z innymi tego typu przypadłości nie miąłem.

Jeśli idzie o Gibsona to nawet muszę się zastanowić gdzie mam klucz :P

 

Że to jest dosyć częsty problem to nawet tu na forum można poczytać, że ludki kręcą gryfem przy każdej zmianie strun. Ja tak miałem tylko właśnie w przypadku tych 2 gitar. Takie rzeczy właśnie min odróżniają dobra gitarę od kiepskiej.

 

Żeby nie było nikt tu nie każe po kręceniu gryfu czekać 2 doby :P ale z tego co koleżanka pisała wnioskuję, że było tak:

Przyszła do sklepu. Gostek rachu ciachu ustawił gryf w 5 minut pokazał, że wszystko ok. Pani szczęśliwa spakowała instrument i pojechała do domu i w miedzy czasie wystąpił problem...

To chyba bardziej prawdopodobne od tego, że progi urosły? :D


Are You ready for a good time?

 


#12 midnight-rider

  • midnight-rider
    Świeżak
  • Postów: 10
  • Dołączył: 18.11.2016

Napisany 12.12.2016 - 11:28

Ja tak miałem ze fenderowskim stratem 60'. Akurat wtedy wystarczylo wyregulowac troche przy mostku i bylo ok. Czasami tez tak jest ze starymi strunami, ale strzelam, ze tego problem nie dotyczy ;)



#13 Jenot

  • Jenot
    Stary wyjadacz
  • Postów: 705
  • Dołączył: 30.06.2015
  • z:Wrocław

Napisany 12.12.2016 - 13:58

Jak widać powyżej to nie. Sam miałem 2 takie gitary gdzie po wymianie strun ustawieniu odłożyłem do kuferka i za jakiś czas (dzień, dwa) biorę do łapy, a ta brzęczy. To były akurat tańsze gitary właśnie Squier i Washburn  obie miały dosyć chude klonowe gryfy. Z innymi tego typu przypadłości nie miąłem.

 

 

Nie chciałbym tu kręcić jakiegoś offtopu, ale:

1. Skoro gryfy były chude, to powinny być mniej podatne na takie zmiany. Dlaczego? Otóż dlatego, że za równowagę w gryfie odpowiada siła naciągu strun, sprężystość drewna oraz naciąg stalowego pręta (truss roda). Mniej drewna wpłynie na zachwianie równowagi rozciągniętej stali (!!!) dużo mniej niż dużo drewna. Abstrahując od tego jak nieprawdopodobnie małe różnice byłyby między grubszym a chudszym gryfem. 

W powyższej sytuacji jedyne co mogłoby mi przyjść do głowy, to podłej jakości struny, które przestałyby trzymać odpowiedni naciąg, przez co relacja sił "truss rod vs struny" zmieniłaby się na korzyść truss roda (przeprost gryfu).

 

Wstęp teoretyczny:

 

2. To jest przekrój gryfu z klasycznym truss rodem

Truss-Rod-Blue-Print-Full.jpg

 

W pozycji "neutralnej" jest on umieszczony w zakrzywionym kanale w gryfie. Kręcenie śrubą zgodnie ze wskazówkami zegara naciąga go i wymusza jego wyprostowanie - a co za tym idzie wyprostowuje (a nawet może przeprostować) gryf - jednak sam nie ma możliwości wygięcia się w drugą stronę. 

 

3. "Podwójny" truss rod.

Dual-Action-Truss-Rod.png

 

Umieszczony w prostym kanale w gryfie. Składa się z dwóch prętów o przekrojach prostokątnych (inne momenty bezwładności względem osi y oraz osi z). Regulacja polega na zmianie długości jednego pręta względem drugiego. W pozycji neutralnej prosty. Skrócenie "niebieskiego" pręta powoduje wyboczenie drugiego pręta i wygięcie w jednym kierunku, wydłużenie powoduje efekt odwrotny. Pręty gną się tylko w jednym kierunku, dzięki różnym momentom bezwładności (gną się tam gdzie im łatwiej).

 

4. Każdy materiał w jakimś zakresie pracuje sprężyście, czyli zgodnie z prawem Hooke'a. Drewno również. Gdyby wymusić na drewnie pracę poza tym zakresem, doszłoby po prostu do zniszczenia. Oznacza to, że sprawny gryf ma pełną zdolność do powrotu to pierwotnego kształtu. 

 

Moduł Younga drewna dębowego wzdłuż włókien: 11 GPa, dla stali 210 GPa.

 

Mając powyższe dane, trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, na ile drewno ma "coś do powiedzenia" po regulacji truss rodem. Jedyny siły jakie mogłyby wyniknąć to te, ze zmiany temperatury i różnej reakcji na tę zmianę ze strony drewna i stali. Przy tym rzędzie długości (ile ma gryf? 25 cali razy 3/4 mniej więcej, wszystko poniżej metra) raczej nikłe szanse na odczuwanie niewielkich zmian temperatury. 

Nie mogę sobie jakoś wyobrazić tego "układania się drewna". Nie mogę sobie też wyobrazić, jak gość, który żyje z regulacji i serwisu gitar, każdą z nich odkłada na 120 minut i sprawdza ponownie. 

 

Dodam do tego wszystkiego akapit z DrKevGuitar (http://drkevguitar.c...t-truss-rods-2/ polecam również część pierwszą). 

 

 

It somehow kind of makes sense that wood may take time to find its final position after a truss rod adjustment, we think of wood as somehow being a ‘slow’ material. As a result many people say that a guitar neck needs time to reach it’s final shape after a truss rod adjustment. Some even say the guitar must not be played until the neck has settled.

But in 25 years of adjusting truss rods I have never found this to be an issue. If there is any ‘settling’ of a neck after adjusting, it is rare and a relatively small amount. And remember the Fender factory video above – see the neck immediately recover from the stress test? If the neck can do that, why do we think it takes so long to react to a small truss rod adjustment?

Certainly, there is no reason whatsoever to put the guitar aside and not play it for 24 or 48 hours. I’ve even seen people mention not touching the guitar a week! Why? How could playing a guitar ever do any harm to the guitar neck? Even if the neck did take time to settle, putting your guitar away won’t make the guitar neck ‘settle’ any faster than playing it will!

Besides, as there is nothing to fear from truss rod adjustments there is no need to avoid them. Play your guitar, adjust the neck when it needs it, keep playing. It’s that simple!

As an example to both this and the previous myth, I recently completely unstrung and removed the neck from my Music Man Silhouette Special. I started by measuring the neck relief and string action. Then I took the stings off, unscrewed the neck from the body, cleaned the fret board, I lightly sanded the back of the neck followed by an oil and wax treatment, and polished the frets. Two hours later (after a lovely dinner with friends) I screwed the neck back on and restrung the instrument with a fresh set of strings and re-measured. The neck relief and action were exactly as they had been before I started, no adjustment necessary.

 

Nie wiem czy kogoś to przekonuje czy też nie. Po prostu wg mnie po regulacji drewno co najwyżej "układa się w głowie regulującego" i z powodu ileśtamkroć razy powtarzanego mitu, ktoś ma potrzebę ponownej regulacji po czasie. Faktycznie rzecz biorąc czas potrzebny na ułożenie się gryfu wynosi dokładnie tyle samo co czas fizycznego przekręcenia klucza. I tym zdaniem kończę mój nudnawy wywód, zapraszając do dyskusji (merytorycznej) na ten temat. 


  • krystianwie lubi to

#14 korzo

  • korzo
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 3393
  • Dołączył: 30.01.2014

Napisany 12.12.2016 - 15:36

w moim przypadku nic takiego nie występowało. od razu było/jest tak jak trzeba i dalej nic sie nie zmienia. nawet zdarzało sie że gitary leżały długo bez strun. czasem i pół roku to dalej było jak wcześniej i nic nie korygowałem przy zmianach strun. kwestia pewnie instrumentu.



#15 rockfun

  • rockfun
    Gawędziarz
  • Postów: 6761
  • Dołączył: 05.02.2012
  • z:bloku obok

Napisany 13.12.2016 - 10:00

Jenot fajnie, że drenujesz temat, doceniam. Ale imho źle interpretujesz pewne rzeczy to, że drewno jest bardziej sprężyste od stali to wiadomo ale to działa w 2 strony (patrz działanie łuku) pomijając, że jest to też zależne od chociażby średnicy danego materiału , a dwa spytaj 1 lepszego lutnika to ci odpowie na ten temat.

Wracając jeszcze do tego układania drewna. Widziałeś pewno gięte schody i inne takie cudactwa? Otóż właśnie drewno pod wpływem różnej wilgotności można odpowiednio układać. Załóżmy więc, że masz gitarę, która pod wpływem złego sezonowania, przechowywania czy cokolwiek "ustawiła gryf naturalnie w większą łódkę" więc z większą siłą będzie chciała powrócić to naturalnego ustawienia jak gitara z gryfem prawie prostym . Tak pewno było w przypadku tych 2 gitar które miałem i opisałem wyżej.

Dlatego zgadzam się, że przy dobrej gitarze powinno się ustawić gryf i od strzała powinno być ok. Ale jeżeli jest to duża korekta, a gitara jeszcze nie ułożona (czytaj nie była dobrze wyregulowana i "wysezonowana" w danej pozycji) to takie cuda mogą się zdarzać i się dzieją, że ustawiasz gitarę i za jakiś czas trzeba poprawić. Czy to 1/2 godziny, 15 minut czy doba nie wiem (nie pamiętam ja poprawiałem na 2 dzień) bo nie mierzyłem tego i pewno zależy od konkretnego przypadku.

PS

To że  akurat te 2 gitary miały klonowe i chudsze gryfy podałem jako ciekawostkę, nie dopatruję się tutaj jakiejkolwiek reguły czy coś w ten deseń po prostu sucha informacja. Choć zgadzam się, że przy grubszym gryfie pewno było by jeszcze gorzej ;)


Ten post był edytowany przez rockfun dnia: 13.12.2016 - 10:01

Are You ready for a good time?

 


#16 Hammerhead

  • Hammerhead
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 4246
  • Dołączył: 04.04.2014

Napisany 3.01.2017 - 00:39

Co do gryfu to relief zmienia się w pewnym zakresie w zależności od temperatury i wilgotności powietrza.

Stąd jak ktoś ustawia go tak że jest on minimalny i dalej pod niego reguluje wysokość strun, menzurę itp.

to potem przy takich zmianach musi kręcić prętem i korygować krzywiznę.

A jeżeli ktoś ustawia go założenia tak że relief jest większy i do takiego większego ustawia akcję itd.

to potem może tego pręta już nie tykać latami bo zmiana krzywizny będzie pomijalna przy jego całym ustawieniu.

 

Stąd jedni w ogóle nie regulują pręta napinającego,

a kto inny reguluje przy każdej wymianie strun.

Kwestia kto jaką wysokość strun i krzywiznę gryfu ustawia :)

 

 


Ten post był edytowany przez Hammerhead dnia: 3.01.2017 - 00:42


#17 Mad220V

  • Mad220V
    Dużo gada, mało gra
  • Postów: 8017
  • Dołączył: 06.02.2012

Napisany 3.01.2017 - 05:29

Kupiłam niedawno uzywanego Fendera Squier Bullet na allegro. Niby wszystko w porządku, ale kiedy gitara juz przyszła okazało się, że struny G i D na 6. progu brzęczą w sposób słyszalny na wzmacniaczu. Zaniosłam gitarę do serwisu, ponoć była to kwestia regulacji i wymiany piłowanego przez poprzedniego właściciela siodełka na nowe. Przy odbiorze zauważyłam o wiele wyższą akcję strun, dostałam informację, że wszystko jest okej z gitarą. W domu jednak okazało się że brzęczenie jest jakie było ale już tylko na D i tylko na cleanie.

Czy mogę już być pewna że mam trefne progi? Opłaca się to robić w gitarze za 400 zł, czy po prostu lepiej "z tym żyć"?


I jak sie sytuacja przedstawia na ta chwile?




0 Użytkowników czyta ten temat

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników