Skocz do zawartości



Zdjęcie

Eric Gales podróba Hendrixa czy też jego godny następca ?


  • Zaloguj się
111 odpowiedzi na ten temat

#51 Sol

  • Sol
    Magister kanapy, w trakcie doktoratu
  • Postów: 6102
  • Dołączył: 30.01.2012
  • z:Wwa

Napisany 14.01.2015 - 23:24

Przepraszam, że się wtrącę - ale jesteście pewni, że blues i rock zasługują na aż tak wyrafinowane wywody?

 

Ta muzyka od lat stoi schematami, z nielicznymi wyjątkami, i jakoś nie wygląda żeby to komuś przeszkadzało.

 

Czy aby przypadkiem nie dlatego, że nigdy nie chodziło w niej żeby być nowatorskim, tylko żeby wymyśleć fajną melodię i sprzedać trochę emocji we w miarę przystępnej formie?

 

I co z tego że robi się to schematami?  Jak się ich umie użyć to się umie i wtedy wychodzi np. solo w Stairway to heaven.  Jak się nie umie to się nie umie i wychodzi kupa, którą można z czystym sumieniem zjechać.

 

Ale raczej nie za brak nowatorstwa, skoro niekoniecznie o niego tu chodzi ;)

 

BTW, nie bardzo też rozumiem dlaczego muzyk-nowator jest jakby z założenia na wyższej półce.  Dla mnie taką samą sztuką jest zbudować coś interesującego ze znanych klocków.  A zrobić z tego przebój, to już w ogóle coś.  Taki Final Countdown można np. zjechać za schematyczny układ (zwrotka-refren-solo-zwrotka-refren), schematyczne bębnienie, schematyczne riffy, ale kuźwa - motyw przewodni jest genialny i całość jest genialna. Każdemu życzyłbym takiej schematyczności i zdecydowanie wolę ją niż nowatorskie przewracanie C-dur w 17/8.

 

Jeszcze luźny cytat z Gilberta - często jest pytany w swojej szkółce o to jak pisać piosenki, jak improwizować, czasem jacyś naprawdę wyedukowani kolesie piszą jak rozplanują solo, o avoid notes, o tym że tu walną septymę małą, tu zrobią przewrót itp. itd. 

 

Paul przeważnie odpisuje, że powinni raczej po prostu wyobrazić sobie melodię, ponucić i starać się ją zagrać. 

 

I powinni mieć fan, bo to tylko rock'n'roll.


I’m practically afraid of my amp it’s so fucking loud - Vinnie Stigma


#52 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 08:25

Znowu upraszczasz Rocken, to są ogólniki. Można powiedzieć ogólnie Hendrix zmienił bieg muzyki a SRV nie - to będzie prawdą ale tylko na poziomie gatunku (tak jak w przypadku np. BB Kinga i jego kuzyna). Jak posłuchasz obu świadomie to sprawa wygląda inaczej.

Konkret - artykulacja na dzwoniącym stracie, kto taką jak SRV miał? Mega grube struny i tak głębokie wibrata, bendy i inne zabiegi. Jasne, że to jest pień Heńka, ale SRV ewidentnie rozwinął swoją gałąź. Tych dwóch muzyków nie idzie nawet pomylić. Puszczasz nagranie i wiesz od razu. Jest cała rzesza gości, którzy kochają SRV a nie słuchają Hendrixa i na odwrót. SRV zrobił dużo dla muzyki. Był nowatorem, rewolucjonistą. Nie można go pomylić z nikim, kto był przed nim, to dość prosta i bardzo efektywna miarka.

SRV można by ewentualnie pomylić z Kenny W. S. ale to inna para kaloszy i nie jego sprawa.

Staram się jak tylko mogę sypać konkretami. Łatwo spojrzeć jest ogólnie na kogoś i powiedzieć - "nic nowego nie zrobił", ale co innego posłuchać sobie dokładnie (świadomie) jego nagrań i wtedy tak powiedzieć.
 

W bluesie i klasycznym rock'n'rollu "świeżość" od lat opiera się w obszarze interpretacji, a nie formy.

a potem

rocken - cieszę się, że wiesz najlepiej na czym polega "świeżość",[...]

Nigdzie tak nie napisałem, więc takie uszczypliwości sobie daruj.

chodziło mi tylko o to jedno zdanie, bo moim zdaniem ogólnie świeżość = pomysł bez dorabiania takich definicji. Na przykład Heniek jest z tradycji bluesa a formę zmienił i to jak! :)


Sol- właśnie uważam, że skoro takie kapele jak AC/DC, Heniek czy inny Iron Maiden stoi schematami, ale SWOIMI, to czemu inne kapele mają stać schematami CUDZYMI? Co jest na ich obronę? Sol, jeszcze to - załóżmy, że masz kapelę prawie jak AC/DC. Miarą wartości tej muzyki będzie przebojowość - czyli napisali przebój - są wielcy. No to powodzenia. "Z jakiegoś powodu zawsze ten, który coś tworzy robi to lepiej od tego, który ten proces kopiuje." (Holdsworth)

Ten post był edytowany przez FX dnia: 15.01.2015 - 09:05

Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#53 Sol

  • Sol
    Magister kanapy, w trakcie doktoratu
  • Postów: 6102
  • Dołączył: 30.01.2012
  • z:Wwa

Napisany 15.01.2015 - 09:03

Paaanie, gdzie Ac/Dc a gdzie Holdsworth. To są dwie kompletnie różne filozofie tworzenia, z różnymi celami, dogmatami i publicznością. W jednej nowatorstwo ma sens i zyska poklask, w drugiej zanudzi. Jak można te dogmaty przekładać z jednej do drugiej i twierdzić że jest be. Na tej samej zasadzie można zarzucić Holdsworthowi, że jest nudny, nie ma łapy jak Malcolm i nie umie napisać zwyczajnej piosenki. Albo Rembrandtowi, że malował ladne sceny zamiast kwadratow jak Picasso.

Sztuka jest bardzo pojemna. Zmieści nowatorów i odtworców, ale to nie znaczy że tylko ci pierwsi są super albo że tylko nowatorstwo decyduje o jakości.

I’m practically afraid of my amp it’s so fucking loud - Vinnie Stigma


#54 ejay

  • ejay
    Weteran
  • Postów: 1567
  • Dołączył: 05.02.2012
  • z:starego pigmeja

Napisany 15.01.2015 - 09:11

Ugh ale wojna poglądów


chciałbym dużo ale mnie nie stać

#55 rocken

  • rocken
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 3415
  • Dołączył: 09.03.2012
  • z:W-wa

Napisany 15.01.2015 - 09:18

[...]SRV zrobił dużo dla muzyki. Był nowatorem, rewolucjonistą. Nie można go pomylić z nikim, kto był przed nim, to dość prosta i bardzo efektywna miarka.

SRV można by ewentualnie pomylić z Kenny W. S. ale to inna para kaloszy i nie jego sprawa

 

 

Dla popularyzacji gitary zrobił wiele, muzycznie większość rzeczy znajdziesz u Alberta Kinga, wspomnianego wcześniej Lightnin' Hopkins, Freddie Kinga i Hendrixa. Zresztą SRV tego nie ukrywał i chętnie mówił o swoich inspiracjach.

 

 

SRV można by ewentualnie pomylić z Kenny W. S. ale to inna para kaloszy i nie jego sprawa

 

 

KWS to jeden z epigonów SRV. Od lat próbuje się uwolnić od tego wizerunku, ale chyba i tak wszyscy będą go tak postrzegać.

 

 

Sztuka jest bardzo pojemna. Zmieści nowatorów i odtworców, ale to nie znaczy że tylko ci pierwsi są super albo że tylko nowatorstwo decyduje o jakości.

Właśnie tego FX chyba nie jest w stanie przyswoić.


Ten post był edytowany przez rocken dnia: 15.01.2015 - 09:28

"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis

#56 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 09:36

Oczywiście rozumiem, że muzyka spełnia różne jakby funkcje.

Rocken cały czas nie sypiesz konkretami, Twoim zdaniem SRV nie miał własnych pomysłów ( wyjścia poza schematy) moim zdaniem miał i umiem je nazwać, opisać i pokazać palcem, co zrobiłem, ale przykładu takiego muzyka wcześniej nie pokazałeś. Dałeś jakieś ogólne inspiracje SRV jako przykład a to dwie różne rzeczy. Co innego wyrosnąć z tradycji i tu się zgadzam, a co innego mieć własny pomysł. Odmawiasz mu własnych pomysłów a to źle.

To jest tak: ja cenię świeżość. DLA MNIE to jest ważne, zresztą dla tych gości też, oni też to samo cenią:
http://fulara.com/artykul32

Rozumiem jednak, że dla muzyka weselnego, albo takiego, który nie ma ambicji tworzenia, a jedynie chce wyrażać siebie poprzez proste, znane typowe formy muzyki to woda na młyn i on tak nie myśli.

Czy można powiedzieć, że muzyk pierwszego typu jest lepszy od drugiego? Po pierwsze można powiedzieć jakiego muzyk jest typu, bo pomysły palcem idzie pokazać. Po drugie można powiedzieć "DLA MNIE najważniejszy jest ten własny styl" (Davis). I jeszcze coś ciekawego naprzeciw teorii kolegi: "Dobry muzyk klasyczny ma więcej wspólnego z dobrym improwizatorem, niż ze słabym muzykiem klsycznym" (Metheny) tyle w kwestii "w tym gatunku chodzi o coś innego".

Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#57 Gałek

  • Gałek
    Konto usunięte
  • Postów: 8896
  • Dołączył: 30.01.2012
  • z:Lublin

Napisany 15.01.2015 - 10:09

Heniek nie umiał grać. Znaczy jak na tamte czasy robił to dobrze ale w niedbały i niechlujny sposób, co w gruncie rzeczy dla wielu osób stało się kultową zaletą. SRV to już był koleś z warsztatem, więc głębokie vibro, mocny, wyartykułowany sound, technicznie zaawansowane licki, to norma u osób, które rozwijają level techniczny na takim poziomie. Nie odbiera to oczywiście obu panom pomysłowości i elementu nowatorstwa. SRV wg mnie rozwinął i wyniósł do granic perfekcji spuściznę Hendrixa, plus oczywiście dodał kilka elementów technicznych, które to tylko uwypukliły.

#58 Sol

  • Sol
    Magister kanapy, w trakcie doktoratu
  • Postów: 6102
  • Dołączył: 30.01.2012
  • z:Wwa

Napisany 15.01.2015 - 10:13

Czyli - jeżeli dobrze rozumiem to co pisze FX - SRV to innowator, a Wayne Shepherd to muzyk weselny?


I’m practically afraid of my amp it’s so fucking loud - Vinnie Stigma


#59 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 11:24

posłużę się tu cytatem KWS, z którym się zgadzam: "Wielu ludzi kojarzy mnie z SRV, ale ja palcem potrafię pokazać rzeczy, które ja gram, a on się za to nie brał". I tego się trzymajmy.

KWS też ma swoje pomysły, jest ich mało, ale (dobrze, że) są. Doceniam je, stworzył "mały odrost" małą gałąź opartą na większej SRV. Nikomu nie odmówiłbym pomysłów, bo każdego na nie stać. Mamy tylko muzyków, którzy z tego potencjału korzystają, lub nie (najczęściej szukając usprawiedliwienia w stylu "Heniek nie zrobił nic nowego w sumie, więc po co się silić z materią").

Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#60 bb_king_tune

  • bb_king_tune
    Stary wyjadacz
  • Postów: 1140
  • Dołączył: 06.02.2012

Napisany 15.01.2015 - 12:35

Muzyka ma sprawiać radość jej twórcom, wykonawcom i słuchaczom. Jeżeli tak jest, a do tego cały ten proces powoduje rozwój osób uczestniczących w tym całym procesie, to wszystko się zgadza. 

Ktoś zapożycza od kogoś innego, ktoś powiela, ktoś jest innowatorem... smarowanie smalcem, które sprawia wrażenie, że głównym wyznacznikiem jakości muzyki i muzyków jest innowacyjność.

Dla mnie KWS, Eric Gales, SRV, BB King i Hendrix są świetnymi muzykami, bo odbiór ich muzyki sprawia mi radość i mimo, że jak się uważa, powielają schematy, to rozwijają mnie w pewnych względach. Tak samo dobry może być polski garażowy band złożony z samouków, który pisze fajne kawałki z serducha, które podobają się ludziom.

Nowatorzy, których muzyka jest oparta na skomplikowanych harmoniach, metrach itd,  sprawia często w moim odczuciu robionej na silę, wygląda jak układ równań matematycznych, po prostu męczy, choć rozumiem, że to oczywiście kwestia gustu i percepcji muzycznej. 

Sol napisał: 

 

 

Jeszcze luźny cytat z Gilberta - często jest pytany w swojej szkółce o to jak pisać piosenki, jak improwizować, czasem jacyś naprawdę wyedukowani kolesie piszą jak rozplanują solo, o avoid notes, o tym że tu walną septymę małą, tu zrobią przewrót itp. itd. 

 

Paul przeważnie odpisuje, że powinni raczej po prostu wyobrazić sobie melodię, ponucić i starać się ją zagrać.

 

 
I to moim zdaniem bardzo fajnie obrazuje ideę muzyki ogólnie. Zamiast w jakimś stopniu przemyślanego nowatorstwa lepiej po prostu zagrać coś z serducha. Czy to będzie powielenie jakiegoś schematu, czegoś co już było? Pewnie tak, no ale co z tego? Zagranie tego schematu z własnym feelingiem i brzmieniem będzie dla mnie zawsze czymś nowym. 


Ten post był edytowany przez bb_king_tune dnia: 15.01.2015 - 12:35

Gibson LP Custom 1978/Fender Stratocaster CS 1959 Ri Relic LTD Edition/Gibson LP Traditional Pro/Yamaha A3M
AMPDoctor Custom - Combo, Head, 212Cab/Yamaha THR/Xotic BB Preamp/Morley Bad Horsie II/Morley Volume Plus Pedal/TC Hall of Fame/Strymon Timeline/ISP Decimator G-String/Korg Pitchblack


#61 GameBoy

  • GameBoy
    Stary wyjadacz
  • Postów: 1461
  • Dołączył: 04.02.2012

Napisany 15.01.2015 - 12:48

Nowatorskość nie musi równać się graniu polirytmów w 15/8 i 3/4 i zmianom tonacji co 3 takty.

Nie musi też wiązać się z trudną w odbiorze muzyką


  • FX lubi to

#62 bb_king_tune

  • bb_king_tune
    Stary wyjadacz
  • Postów: 1140
  • Dołączył: 06.02.2012

Napisany 15.01.2015 - 12:55

Nowatorskość nie musi równać się graniu polirytmów w 15/8 i 3/4 i zmianom tonacji co 3 takty.

Nie musi też wiązać się z trudną w odbiorze muzyką

Dlatego napisałem "często", a nie "zawsze" :) 


Gibson LP Custom 1978/Fender Stratocaster CS 1959 Ri Relic LTD Edition/Gibson LP Traditional Pro/Yamaha A3M
AMPDoctor Custom - Combo, Head, 212Cab/Yamaha THR/Xotic BB Preamp/Morley Bad Horsie II/Morley Volume Plus Pedal/TC Hall of Fame/Strymon Timeline/ISP Decimator G-String/Korg Pitchblack


#63 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 13:35

Bez przesady, Jimi Hendrix nie grał w 17/16 a zrobił rewolucję w muzyce. ;) Wszyscy wielcy zrobili. Skomplikowanie to miarka dla laików wszak - przecież dojrzały muzyk będzie grzebał w timingu, artykulacji, dynamice, motywiczności, akcentowaniu i takich sprawach, ubogacających muzykę, a nie od razu polirytm poczwórny w augmentacji. ;) "Często" jest więc złym słowem. Ja bym powiedział, że NIGDY nie zdarza się, aby ktoś robiąc coś kompletnie schematycznie zrobił coś wybitnego.

No właśnie o tą radochę z grania chodzi. Muzyka poskładana ze schematów brzmi (dla mnie) fałszywie. Słyszę, że wykonawca zbyt głęboko nie siedzi, wszystko jest po łebkach, jakby tam nie chodzi o samą muzykę. A i owszem jest znany i fanów ma wielu, ale jakie to ma znaczenie? Ja jestem głodny muzyków, którzy weszli głębiej, potrzebuję ich muzyki. Więc jeśli ktoś mówi - radocha z grania schematów - to ja robię wielkie oczy :o choć różne są cele i potrzeby.

Ten post był edytowany przez FX dnia: 15.01.2015 - 13:40

Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#64 rocken

  • rocken
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 3415
  • Dołączył: 09.03.2012
  • z:W-wa

Napisany 15.01.2015 - 13:51

[...]Muzyka poskładana ze schematów brzmi (dla mnie) fałszywie.[...]

 

FX, mógłbyś podać przykłady muzyków grających tylko i wyłącznie schematy?


Ten post był edytowany przez rocken dnia: 15.01.2015 - 13:53

"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis

#65 Sol

  • Sol
    Magister kanapy, w trakcie doktoratu
  • Postów: 6102
  • Dołączył: 30.01.2012
  • z:Wwa

Napisany 15.01.2015 - 13:56

Nowatorstwo czy gitara weselna?

 


I’m practically afraid of my amp it’s so fucking loud - Vinnie Stigma


#66 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 15:00

Na przykład polski hip hop, blues knajpiany itd. U nas jest tego masę, polski - angielski rock, te same dźwięki ta sama artykulacja, te same pomysły, w USA też jest sporo ale mniej (albo więcej jest tych kreatywnych). Odpowiem bardziej precyzyjnie: chodzi o proces rozwoju bo on się tu różni fundamentalnie.

 

1. Po prostu grasz (książki nauczyciel), potem zakładasz kapelę i wyrażasz siebie za pomocą wyuczonych schematów

2. albo też masz na to wewnętrzny bunt i potrzebę swojej nuty i ćwiczysz inne rzeczy, szukasz w wyobraźni, jak tu:

http://fulara.com/artykul35

 

Ten proces to są lata, które dzielą kreatywnych twórców od patenciarzy, rzemieślników. Albo podlegasz temu drugiemu procesowi, albo nie. Trzeciej opcji nie ma. To się nie dzieje niespodziewanie. Od Bacha do Parkera, od Hendrixa do Vaia, każdy z nich to napisał, powiedział i to nie raz.

 

Paul Gilbert to strzał kulą w płot. Gra dużo swoich rzeczy to są te rzeczy, które pykają jego naśladowcy, granie rytmiczne (perkusyjny shred ja to nazywam), pomysły ze strechingiem ba nawet słynna wiertara jest jego pomysłem. Oczywiście zrobił dużo fajnych rzeczy dla gitary. Przegadałem z nim o tym całe godziny, on sam jest w pełni świadomy tego co zrobił (że przecież mógłby więcej, długa historia). Nie ma i nie było nigdy Paula Gilberta - co dziś grają jego naśladowcy? Coś innego, na bank. Czyli on coś zrobił. Czy więc grają prosto z serca?

 

Wiem, że chcielibyście ze mnie zrobić hejtera, ale ja mam wielki szacunek dla tego co kreatywne, a tym co jest klepaniem schematów się nie interesuję więc o tych mnie nie pytajcie.

 

Jeszcze raz:

http://fulara.com/artykul32

więc co - oni wszyscy naprawdę się mylą? NAPRAWDĘ?!

 

Np. Kiedy mówimy o odwadze, kreatywny człowiek musi odnaleźć siebie. To jest odwaga podjęcia trudu znalezienia własnej, indywidualnej, unikalnej wizji. Każdy człowiek ją ma, bo każdy człowiek myśli inaczej. Rzecz, która powstrzymuje ludzi to przekonanie, że ta wizja nie jest wystarczająco dobra, że nie zostanie zaakceptowana lub nie pasuje do czegoś. Wyobraźcie sobie, że tak by pomyślał Jimi Hendrix, albo Pat Metheny (...). To może być cokolwiek. Moja rada jest - odnaleźć pomysł na siebie, wrzucić się w wir tego pomysłu i cieszyć tym procesem. (Steve Vai - warsztaty w PL)

 

Od lat szukam starając się zachować otwarty umysł jakiejś opozycji - sztuki, która by była bardzo wartościowa, a jednocześnie rozwijała się innym torem. Nie znalazłem.


Ten post był edytowany przez FX dnia: 15.01.2015 - 15:33

Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#67 rocken

  • rocken
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 3415
  • Dołączył: 09.03.2012
  • z:W-wa

Napisany 15.01.2015 - 15:29

Ciekawe czy od powtarzanie takich banałów wzrasta poziom kreatywności. Zawsze wydawało mi się, że gitarzyści to ludzie inteligentni.


Ten post był edytowany przez rocken dnia: 15.01.2015 - 15:31

"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis

#68 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 15:40

Argumenty się skończyły, no trudno, ja dalej będę szukał alternatywnych teorii i wartościowych dróg. Mój poziom inteligencji jest jaki jest, chciałoby się mieć więcej, ale co zrobić.

 

Skoro to takie banały, czemu kreatywnej muzyki i muzyków kroczących tą drugą drogą rozwoju wciąż jest mało? Tak jest z większością młodych muzyków (...) Wszyscy oni chcą natychmiast zostać gwiazdami. Wszyscy oni chcą mieć to, co nazywają własnym stylem. Ale wszyscy ci młodzi goście grają cudzy chłam, kopiują sztuczki i numery, które wymyślili już inni goście. Jest tylko kilku młodych gości, którzy rozwijają swój własny styl. (...). (Davis)


Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#69 rocken

  • rocken
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 3415
  • Dołączył: 09.03.2012
  • z:W-wa

Napisany 15.01.2015 - 15:52

Czyli mamy przypadek niedocenianego pedagoga/mentora. Tylko nie powtarzaj za dużo tych cytatów, bo to będzie jak te klepanie schematów w muzyce.


"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis

#70 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 15:54

Czyli mamy przypadek niedocenianego pedagoga/mentora.

Mówisz o sobie? :)


Ten post był edytowany przez FX dnia: 15.01.2015 - 15:54

Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#71 Gałek

  • Gałek
    Konto usunięte
  • Postów: 8896
  • Dołączył: 30.01.2012
  • z:Lublin

Napisany 15.01.2015 - 15:58

Byśmy jak Stefek z Frankiem pograli deko, to też byśmy styla znaleźli :)

Styl wg mnie się rodzi z doświadczeń jakie nabywamy, z sytuacji muzyczno-życiowych jakie nas spotykają.

Ten element raczej nie powstaje w czterech ścianach domu. Może zarówno go wywołać nadmiernie eksploatowana fifka jak i granie z Zefirem, czy chociażby dłuższy kontakt z Zappą [na którego Stefek miał przyjemność w swej młodości trafić], który to potrafi w bani/łapach/technice/frazowaniu/motywicznym myśleniu/agogice itd. wyryć swoje piętno i znacząco wpłynąć na coś co nazywamy stylem.

Ergo - w moim mniemaniu cztery ściany nie są iskrą zapalną w byciu "Kimś".

Trzeba, żyć, grać, a wtedy do niewielu na tym padole trafi ta iskra i sprawi, że znów będzie o kim gadać, a i z pewną dozą szczęścia trafi się do plejady przedstawianych przez Adama wykonawców.


Ten post był edytowany przez Gałek dnia: 15.01.2015 - 16:00


#72 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 16:03

Gałek - to moja teoria o "grałem z Davisem". Po to się gra - oni tym zarażają - Parker - Davisa i Coltrane'a, a oni podali pałkę dalej.

 

Są jednak kontrprzykłady. Bach. To był specjalista od wymyślania ciekawych rozwiązań i całe życie w 4 ścianach, wielkim szczęściem było dla niego jak ze dwa razy w życiu mógł iść na koncert znanego muzyka.


Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#73 Sol

  • Sol
    Magister kanapy, w trakcie doktoratu
  • Postów: 6102
  • Dołączył: 30.01.2012
  • z:Wwa

Napisany 15.01.2015 - 16:25

 

Jeszcze raz:

http://fulara.com/artykul32

więc co - oni wszyscy naprawdę się mylą? NAPRAWDĘ?!

 

Ależ mają.

Tylko że ja widzę wyraźną różnicę między nowatorstwem, a posiadaniem własnego stylu, tak jak widzę różnicę między wymyślanien muzyki na nowo oraz graniem znanych patentów na swój rozpoznawalny sposób.

 

To jest własnym stylem i to jest własnym stylem, przy czym 99% gitarzystów rockowych, bluesowych i innych nie-nadmiernie-przeintelektualizowanych gatunków należy do ostatniej kategorii.

 

Chodziażby wspomniany Gilbert - nie wymyślił muzyki na nowo, tylko rozwinął to co go inspirowało (głównie pewien Szwed) i nadał indywidualny sznyt, tyle że również patentami które były znane.  Bo czy to on wymyślił agresywne kostkowanie?  No chyba niekoniecznie.  To może string skipping - no chyba też nie.

 

A mimo to jakoś uchodzi za jedne z większych nazwisk sceny, chociaż nie napisał muzyki na nowo, nie przełamał triady, nie wymyślił trzynastego półtonu i nie przesiadł się na sitar.

 

Co więcej, mówi swoim uczniom - słuchajcie jak najwięcej muzyki, bo tylko wtedy poznacie kontekst w którym możecie stosować to czego się nauczyliście.  I przywołuje przykład Beatlesów, którzy byli na początku zwykłym cover bandem - dzięki czemu poznali kupę cudzych zagrywek, melodii i rytmów, które dały im materiał do budowy własnego brzmienia.

 

Z tego co piszesz wynika, że cenisz tylko wymyślanie muzyki na nowo.

 

Ok, nie ma sprawy.  Tyle że tak jak pisałem - w rocku, metalu, bluesie kompletnie nie o to chodzi. 

 

Oczywiście chodzi o to żeby mieć własny styl, to dotyczy każdego artysty, tyle że tutaj można go zbudować z cudzych klocków.

 

A przede wszystkim chodzi o to żeby dać czadu i dobrze się bawić.  I dlatego te przydługie wywody mi tu nie pasują, dżezowe są jakieś ;)


  • kangoo lubi to

I’m practically afraid of my amp it’s so fucking loud - Vinnie Stigma


#74 BBB

  • BBB
    Stary wyjadacz
  • Postów: 567
  • Dołączył: 08.02.2012
  • z:Wroc

Napisany 15.01.2015 - 17:02

po co te skrajne bieguny, ja się pytam. :)

Rock dzisiaj to zbiór niezliczonych podgatunków mocno różniących się od siebie a każdy z nich ma rzeszę słuchaczy.

Mówienie że "nie o to chodzi" w rocku czy metalu to tylko pogląd podyktowany osobistymi preferencjami.
To że ktoś ma zajawkę na kombinowanie nie znaczy że ma obiektywnie złe podejście do grania muzyki rozrywkowej.
Zwłaszcza że nic nie stoi na przeszkodzie żeby dawać czadu, dobrze się bawić - a jednocześnie eksplorować nowe* obszary w muzyce.


* a przynajmniej takie których mainstream jeszcze nie wyeksploatował całkowicie


Ten post był edytowany przez BBB dnia: 15.01.2015 - 17:05


#75 Sol

  • Sol
    Magister kanapy, w trakcie doktoratu
  • Postów: 6102
  • Dołączył: 30.01.2012
  • z:Wwa

Napisany 15.01.2015 - 17:16

Ale ja nie o tym. Ja o tym, że niektórych gatunków nie da się oceniać wyłącznie przez pryzmat nowatorstwa.

I’m practically afraid of my amp it’s so fucking loud - Vinnie Stigma


#76 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 18:22

Nie.

 

Nigdzie nie chodziło o wymyślanie muzyki od nowa. Tłumaczę - pień drzewa jest ten sam, to jest tradycja. Jak już się uparłeś z Gilbertem, to wiertarka jest jego atrybutem (kto grał wcześniej?) i przy skippingu też jakbyś się zagłębił w jego pomysły - gra inaczej (tu wrogiem jest ogólnik - spojrzysz, podciąga struny, a to już było, ale że podciąga mega wolno, tak jak nikt to już nieważne?). Tak więc jak uparłeś się na tą idiotyczną miarkę "skipping już był" to musisz przyznać, że Gilbert to innowator bo wiercił, a Heniek rzucał bomby. :) Ale nie o to chodzi. Raczej odpowiedz co by grały teraz klony Gilberta, gdyby go nie było.

 

Czy Vai to jazzman? To dlaczego on tak gada i w dodatku nie zaznacza, że to gadka do jazzmanów? Bach też nie wymyślał od nowa. To jest tworzenie odrostu, dla mnie jeden i ten sam mechanizm. Kreatywność. Dziś chyba kolejne odsłony rocka i muzyki elektronicznej to najszybciej rozwijające się gatunki (polirytmy, nowe barwy, podziały metryczne stosowane inaczej niż dotąd itd). Animals As Leaders np.

 

Tak jakbyś chciał powiedzieć-  że ja gadam o wydziwianej kreatywności dla kreatywności, a kreatywność Heńka to coś innego. Nie. Ja po prostu czasem słyszę kreatywność i ją próbuję opisać terminami elementów muzyki. Słyszę, że ktoś idzie tą drugą drogą kreatywnego rozwoju, a inny niekoniecznie. "Kopiuję" poglądy Davisa i innych w tym temacie. Więc jeśli piszesz - "to tak nie działa" - powiedz to tym wszystkim gościom, którzy wytworzyli własny styl (dla mnie styl wymaga nowatorstwa, ale nowatorstwo nie oznacza stylu).


Ten post był edytowany przez FX dnia: 15.01.2015 - 18:46

Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#77 cebix

  • cebix
    Weteran
  • Postów: 1827
  • Dołączył: 05.02.2012

Napisany 15.01.2015 - 19:03

Akurat wkrętarką grał wcześniej Eddie Van Halen. Tylko, że on trzymał wirnik przy pickupie, gdzie pole magnetyczne wzbudzało dźwięk. Gilbert wziął ten pomysł tylko zamiast operować wirnikiem doczepił kostki do wiertła, które fizycznie uderzały struny.

 

EDIT: Sorry, to chyba jednak w drugą stronę, Van Halen zerżnął od Gilberta. Pewnie Gilbert się nie spodziewał :)

 


Ten post był edytowany przez cebix dnia: 15.01.2015 - 19:08


#78 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 19:11

Mam myśl - że to zależy od wrażliwości muzycznej. "Wszystko zostało zagrane" powie gość maksymalnie niewrażliwy, w czasie gdy "Nic prawie nie zostało zagrane" powie maksymalnie wrażliwy. Bo słyszy i odróżnia np. różne rodzaje wibrato, ataku kostki, timingu, harmonii, barwy i tak dalej. Dla laski z dyskoteki wszyscy jazzmani grają to samo. ;)


Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#79 rocken

  • rocken
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 3415
  • Dołączył: 09.03.2012
  • z:W-wa

Napisany 15.01.2015 - 19:16

Akurat wkrętarką grał wcześniej Eddie Van Halen. Tylko, że on trzymał wirnik przy pickupie, gdzie pole magnetyczne wzbudzało dźwięk. Gilbert wziął ten pomysł tylko zamiast operować wirnikiem doczepił kostki do wiertła, które fizycznie uderzały struny.

Dzięki Cebix. Ja nie siedzę w takiej muzie i nie wiedziałem o co chodzi z tą wiertarką. Myślałem, że to jakaś nazwa shred zagrywki.

To ja dziękuje za takie "nowatorstwo" w muzyce...

 

Wolałbym się doczekać w Polsce na zawodowym poziomie dobrego epigona SRV który mógłby bez kompleksów stanąć na scenie z kolegami z USA. Póki co to nawet w "schematach" jesteśmy ciency jak barszcz i nie ma ludzi którzy zbliżyli by się poziomem w blues-rocku do rówieśników w Stanach a nawet w Europie. Jak na razie od lat scena jazzowa na arenie międzynarodowej się broni. Podobno jeszcze metalowa ale to nie moje klimaty.


Ten post był edytowany przez rocken dnia: 15.01.2015 - 19:26

"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis

#80 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 19:25

... dlatego napisałem ,że to idiotyczna miarka, a co z moim pomysłem - co by grali naśladowcy Gilberta (Heńka, Srv) gdyby ich nie było?


Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#81 Rzyczliwy

  • Rzyczliwy
    Gaduła
  • Postów: 259
  • Dołączył: 09.12.2012

Napisany 15.01.2015 - 20:25

Wg mnie własny styl powstaje z poczucia  niedosytu, tzn. nie słyszymy w twórczości innych artystów (nawet tych ulubionych) dokładnie tego, co chcemy usłyszeć. No i rodzi się naturalna potrzeba stworzenia czegoś własnego, charakterystycznego, nawet jeśli są słyszalne wpływy innych artystów. Nie musi to wiązać się z wywoływaniem rewolucji w muzyce.


  • FX lubi to

#82 Matterfakir

  • Matterfakir
    Gaduła
  • Postów: 126
  • Dołączył: 04.07.2012

Napisany 15.01.2015 - 21:05

Pozwolę sobie wrócić do początków tej dyskusji. Otóż, taki Eric Gales ma świetnego skilla, gra z energią, no cuda z gitarą wyprawia ale z jakiegoś powodu świerzy nie jest, a Gary Clark jak najbardziej tak. Jest w tym co robi jakaś taka szczerość. FX, posłuchaj jego solówek, na prawdę nie słyszysz tam czegoś swoistego, tego unikalnego języka? No z kogo zżyna, czyje to są schematy? solo od 2:40. 

 

https://www.youtube....h?v=mc5enXwfFwo

 

Raz, piszesz że chodzi o radość z grania a wcześnie w tym samym poście, że muzyk dojrzały będzie dłubał przy timingu, artykulacji i ble ble ble. ( Tak tak, przecież tłumaczyłeś to wiele razy) Prawda jest taka, że często Ci, którzy skupiają się nad takimi rzeczami, po łepkach traktują kompozycje i umyka gdzieś istota. Zastanów się o co Ci chodzi tak na prawdę bo można odnieść wrażenie, że momentami sam sobie zaprzeczasz.

 

Porównam to do sztuki filmowej. W jednym filmie mamy ciekawą historię, pewne schematy się w niej zdażają, ale ogólnie bardzo ciekawie i wciągająco a w drugim hoho efekty, 5D, operator bawi się kamerą jak nikt przedtem no ale scenariusz miałki. Który film będzie lepszy?



#83 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 21:17

Zastanów się o co Ci chodzi tak na prawdę bo można odnieść wrażenie, że momentami sam sobie zaprzeczasz.

 

 

 

Nieprawda, jeśli jest inaczej zacytuj moje sprzeczne wypowiedzi. Dziś tego nie wymyśliłem, to są godziny refleksji, rozmów ze znanymi muzykami, czytania biografii itd. To  jednolity punkt widzenia. Słyszenie timingu nie jest niczym niezwykłym tak jak praca nad dynamiką, czy artykulacją. Wbrew temu co możesz myśleć, nie znam ANI JEDNEGO MUZYKA, który porządnie opanował timing, dynamikę, artykulację np. w improwizacjach i tak dalej a jest cienkim jak barszcz leszczem jeśli chodzi o kompozycję czy ogólnie wyraz (jest przynajmniej przyzwoicie). Przykładem muzyka, który mocno dłubał przy dynamice jest BB King. Zawsze cienkie bolki mają podstawowe braki.  Podasz mi taki przykład?

 

Odpowiadając na drugi zarzut - dobry będzie film, który z jednej strony jest oryginalny (za to dostał Oscara np. "Usual Suspects"), a z drugiej ma dobrą fabułę. To jak z Heńkiem - był nowatorem i miał fun. Filmów - odgrzewanych kotletów - unikam raczej. Dlaczego mam się pałować tamtymi, skoro tych lepszych jest wiele? A teraz odbijam piłkę - co jest łatwiej - mając świetny oryginalny pomysł na film - dopracować scenariusz i realizację, czy nie mając pomysłu na film ale np. dobre sprawdzone schematy - zrobić dobry film?


Ten post był edytowany przez FX dnia: 15.01.2015 - 21:37

Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#84 rocken

  • rocken
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 3415
  • Dołączył: 09.03.2012
  • z:W-wa

Napisany 15.01.2015 - 21:35

 

Wbrew temu co możesz myśleć, nie znam ANI JEDNEGO MUZYKA, który porządnie opanował timing, dynamikę, artykulację np. w improwizacjach i tak dalej a jest cienkim jak barszcz leszczem jeśli chodzi o kompozycję[...]

 

 

Przecież jest bardzo wielu wybitnych instrumentalistów którzy w kwestii kompozycji są przeciętni i vice versa.

 

Derek Trucks jeden z najważniejszych moim zdaniem gitarszystów ostatnich dziesięcioleci, w kwestii kompozycji niestety słabiutko wygląda. B.B. King swój repertuar  opiera głównie na standardach innych bluesmanów.


"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis

#85 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 21:43

Bez przesady, nie powiedziałbym, że są słabi. Potrafią napisać melodię do 12 taktowego bluesa i da się tego słuchać z przyjemnością no nie? Raczej kalectwa żadnego nie zanotowałem. Jakiegoś frazowania pod włos albo czegoś takiego. Dereka słabo znam, BB Kinga trochę słuchałem.  A o takie przykłady mi chodzi. Jasne, że nie każdy wykonawca jest kompozytorem rasowym, w sensie wybitnym, dlatego napisałem "przyzwoitym" (co wyciąłeś sprytnie).


Ten post był edytowany przez FX dnia: 15.01.2015 - 21:48

Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#86 rocken

  • rocken
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 3415
  • Dołączył: 09.03.2012
  • z:W-wa

Napisany 15.01.2015 - 21:48

Pozwolę sobie wrócić do początków tej dyskusji. Otóż, taki Eric Gales ma świetnego skilla, gra z energią, no cuda z gitarą wyprawia ale z jakiegoś powodu świerzy nie jest, a Gary Clark jak najbardziej tak. Jest w tym co robi jakaś taka szczerość.

To nie jest tak, że jeden jest świeży a drugi nie. Obaj inspirują się muzyką która była już przed nimi. Gales ma z tym gorzej, że jego ścieżka jest dosyć mocno już wydeptana i jest to też dość popularna muzyka gitarowa więc konkurencja większa i jest tego sporo.

 

Gary Clark Jr. sięga głębiej do korzeni muzyki amerykańskiej, jest tego mniej w mainstreamie, a co jakiś czas przychodzi moda na takie granie i część branży muzycznej próbuje to sprzedawać jako kompletną nowość. Podobnie było z J.Whitem i Black Keys dziesięć lat temu. A to granie ma swoje korzenie znacznie wcześniej...


Ten post był edytowany przez rocken dnia: 15.01.2015 - 21:49

"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis

#87 Matterfakir

  • Matterfakir
    Gaduła
  • Postów: 126
  • Dołączył: 04.07.2012

Napisany 15.01.2015 - 21:50

FX, proszę Cię :D z choinki się urwałeś? Przykładów muzyków, którzy świetnie opanowali timing, artykulację, improwizację a są leszczami jeśli chodzi o kompozycję czy ogólnie wyraz jest całe mnóstwo, no proszę Cię. Wielu szrederów się do tego grona zalicza, chociażby Eric Gales, żeby daleko nie szukać. Wspomniany Paul Gilbert - czy coś oprócz skilla może u niego coś zachwycić? Na pewno nie mnie. Petrucci, też kontrowersyjna sprawa jeśli chodzi o twórczość, no ale ja nie znoszę DT, więc nie jestem obiektywny. Greg Howie, Richie Kotzen, pewnie mnie tutaj zaraz spalą na stosie ale w moim odczuciu są nieprzekonujący, niektórzy wibitni jazzmani też słabo wypadają ze swoim dorobkiem twórczym np. Frank Gambale. Derek Trucks, to wogóle smutna sprawa bo płyty ma słabiutkie ale nie aż tak smutna jak u Erica Galesa, bo styl ma przekozacki ;) Za to bardzo cenię Scofielda, Al di Meolę, Holdswortha, Maglaughlina czy z młodszych OZ Noya oni coś wnoszą do muzyki.



#88 rocken

  • rocken
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 3415
  • Dołączył: 09.03.2012
  • z:W-wa

Napisany 15.01.2015 - 21:51

[...]BB Kinga trochę słuchałem.[...]

Z jakiego okresu poznałeś muzykę BB Kinga?


"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis

#89 Matterfakir

  • Matterfakir
    Gaduła
  • Postów: 126
  • Dołączył: 04.07.2012

Napisany 15.01.2015 - 21:53

Bez przesady, nie powiedziałbym, że są słabi. Potrafią napisać melodię do 12 taktowego bluesa i da się tego słuchać z przyjemnością no nie? Raczej kalectwa żadnego nie zanotowałem. Jakiegoś frazowania pod włos albo czegoś takiego. Dereka słabo znam, BB Kinga trochę słuchałem.  A o takie przykłady mi chodzi. Jasne, że nie każdy wykonawca jest kompozytorem rasowym, w sensie wybitnym, dlatego napisałem "przyzwoitym" (co wyciąłeś sprytnie).

No ja myślałem właśnie że rozmawiamy o wybitnych muzykach a nie o graniu na przyzwoitym poziomie czy braku kalectwa, Ktoś tu chyba znowu zaczyna sobie zaprzeczać :P



#90 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 22:01

Tak? Jeden wnosi do kompozycji (Chopin) drugi wnosi do aparatu wykonawczego (SRV) obaj są genialni. Jeśli jest taki, który ma jedno i drugie (Bach) to tym lepiej dla niego. SRV jest geniuszem, komponuje przeciętnie (przyzwoicie) i co z tego? Gdzie tu sprzeczność - uzasadnij. Podaj moje sprzeczne cytaty.

 

Odpowiem odnośnie BB Kinga - znam wyrywkowo koncerty nagrane w latach bodaj 90-tych, widziałem też ten nowszy z Johnem Mayerem, oglądałem też film dokumentalny/warsztat, bardzo fajny muzyk super wrażliwy na dźwięki, płyt na pamięć nie znam jeśli o to chodzi. Ale podoba mi się.


Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#91 rocken

  • rocken
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 3415
  • Dołączył: 09.03.2012
  • z:W-wa

Napisany 15.01.2015 - 22:07

Tak? Jeden wnosi do kompozycji (Chopin) drugi wnosi do aparatu wykonawczego (SRV) obaj są genialni. Jeśli jest taki, który ma jedno i drugie (Bach) to tym lepiej dla niego. SRV jest geniuszem, komponuje przeciętnie (przyzwoicie) i co z tego?

Czyli jednak SRV to interpretacja, a nie forma. :)

No i nie upierasz się już tak bardzo nad łamaniem schematów i "nowatorstwem".


"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis

#92 aceton

  • aceton
    Gaduła
  • Postów: 329
  • Dołączył: 04.12.2012

Napisany 15.01.2015 - 22:11

Jest jeszcze ten cygan lol edit z "sweet and lowdown" hih

Ładnie pojechaliście


Ten post był edytowany przez aceton dnia: 15.01.2015 - 22:17


#93 rocken

  • rocken
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 3415
  • Dołączył: 09.03.2012
  • z:W-wa

Napisany 15.01.2015 - 22:12

[...]Odpowiem odnośnie BB Kinga - znam wyrywkowo koncerty nagrane w latach bodaj 90-tych[...]

To już okres Kinga jako bluesowego celebryty i ambasadora muzyki bluesowej.

B.B. najciekawsze rzeczy robił w latach 50/60 i początek 70. Sięgnij po album "My Kind of Blues" lub koncertowy "Live in Japan". Z ostatnich lat najbardziej lubię "One Kind Favor".


"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis

#94 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 22:19

Chyba sięgnę po te stare płyty bo lubię.

 

SRV - to raczej nie forma (ale robił nowe rzeczy, trzeba być głuchym żeby tego nie słyszeć, dowód - naśladowcy - co oni by grali gdyby SRV nie było - coś innego? a więc jednak) ale przecież OZ NOY na przykład robi ciekawe nowe rzeczy z formą. Ja tam lubię każdy rodzaj pomysłowości. :)

 

Czyli reasumując - w muzyce chodzi o styl (własne dźwięki). :) Tak czy nie? Bo mam wrażenie, że atakujecie to zdanie, czujecie tryumf, ale nie bardzo go widzę.


Ten post był edytowany przez FX dnia: 15.01.2015 - 22:20

Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#95 rocken

  • rocken
    Wirtuoz klawiatury
  • Postów: 3415
  • Dołączył: 09.03.2012
  • z:W-wa

Napisany 15.01.2015 - 22:21

Czyli reasumując - w muzyce chodzi o styl (własne dźwięki).  Tak czy nie?

"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis

 

Ale wcale nie oznacza to łamania schematów i nowatorstwa. ;)


Ten post był edytowany przez rocken dnia: 15.01.2015 - 22:22

"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis

#96 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 22:25

Kiedy muzyk ma styl (kompozycja, wykonawstwo, wszystko jedno), to jakby zaprasza mnie do swojego świata dźwięków, który dla mnie jest obcym, nieznanym mi krajem. Odkrywa przede mną piękno muzyki w jakimś konkretnym rejonie na nowo. Kiedy muzyk klepie schematy, to ma to wyłącznie DLA MNIE wartość użytkową. Nawet jak gra bardzo dobrze i emocje w tym są.


Ten post był edytowany przez FX dnia: 15.01.2015 - 22:26

Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#97 Matterfakir

  • Matterfakir
    Gaduła
  • Postów: 126
  • Dołączył: 04.07.2012

Napisany 15.01.2015 - 22:26

Tak? Jeden wnosi do kompozycji (Chopin) drugi wnosi do aparatu wykonawczego (SRV) obaj są genialni. Jeśli jest taki, który ma jedno i drugie (Bach) to tym lepiej dla niego. SRV jest geniuszem, komponuje przeciętnie (przyzwoicie) i co z tego? Gdzie tu sprzeczność - uzasadnij. Podaj moje sprzeczne cytaty.

 

Odpowiem odnośnie BB Kinga - znam wyrywkowo koncerty nagrane w latach bodaj 90-tych, widziałem też ten nowszy z Johnem Mayerem, oglądałem też film dokumentalny/warsztat, bardzo fajny muzyk super wrażliwy na dźwięki, płyt na pamięć nie znam jeśli o to chodzi. Ale podoba mi się.

Chyba nie myślisz, że chce mi się aż tak analizować Twoje wypowiedzi :P I nie powiedziałbym, że głównie do aparatu wykonawczego wniósł coś SRV bo ma parę hitów, które zna każdy szanujący się gitarzysta. To jest przykład gitarzysty, który akurat ma jedno i drugie.  No a tacy jak BB King, Santana, Jimi Hendrix, myślisz że oni tak siedzieli i grzebali przy artykulacji, dynamice? Mogę się mylić ale nie sądze :P po prostu grali jak grali, dużo słuchali i mieli jakąś tam wrażliwość. A nie jeden z nich zbudował styl, na swoich ograniczeniach ;)



#98 loompy100

  • loompy100
    Stary wyjadacz
  • Postów: 647
  • Dołączył: 02.04.2012

Napisany 15.01.2015 - 22:27

Widzę polemika zrobiła się ogromna, więc może wróćmy do tematu ? :) Nie widzę w tym gościu nic specjalnego, dobry gitarzysta i wokalista i tyle, według mnie nie ma się czym zachwycać, a już za to zmasakrowanie Little Wing to bym mu rozwalił tą gitarę na głowie :D A co do jego imażu i przejściach jak to opisał autor (dragi, wiezienie itp) to powiem tak: dresik, błyskotki, Swag itp. i ten jego kumpel "brrroooo" bo trochę ruszył szybciej palcami po gryfie. Wiem, że nie należy muzyka oceniać poprzez wizerunek, ale aż mnie odrzuca jak widze 'gangsta' madafaka z łańcuchami i w dresie. Co do Hendrixa to powiem szczerze, że wolę słuchać SRV niż pierwowzór :)


  • Matterfakir lubi to

#99 FX

  • FX
    Weteran
  • Postów: 2526
  • Dołączył: 19.03.2012

Napisany 15.01.2015 - 22:34

Matterfakir  Jak Ci się nie chce dowodzić swoich tez to nie pisz pierdół, zwłaszcza jeśli to są oskarżenia.

 

Jak napisałeś "dużo słuchali i mieli jakąś tam wrażliwość." ja dodam - grali dużo (niekoniecznie ćwiczyli), -> To jest to o co chodzi. To jest siedzenie nad dynamiką. Słyszysz i chcesz tego, grasz i masz.


Nowa płyta Full-X: "An Introduction to Counterpoint":

http://fulara.com/

 


#100 Matterfakir

  • Matterfakir
    Gaduła
  • Postów: 126
  • Dołączył: 04.07.2012

Napisany 15.01.2015 - 22:42

Widzę polemika zrobiła się ogromna, więc może wróćmy do tematu ? :) Nie widzę w tym gościu nic specjalnego, dobry gitarzysta i wokalista i tyle, według mnie nie ma się czym zachwycać, a już za to zmasakrowanie Little Wing to bym mu rozwalił tą gitarę na głowie :D A co do jego imażu i przejściach jak to opisał autor (dragi, wiezienie itp) to powiem tak: dresik, błyskotki, Swag itp. i ten jego kumpel "brrroooo" bo trochę ruszył szybciej palcami po gryfie. Wiem, że nie należy muzyka oceniać poprzez wizerunek, ale aż mnie odrzuca jak widze 'gangsta' madafaka z łańcuchami i w dresie. Co do Hendrixa to powiem szczerze, że wolę słuchać SRV niż pierwowzór :)

Lepiej bym tego nie ujął :D 


Matterfakir  Jak Ci się nie chce dowodzić swoich tez to nie pisz pierdół, zwłaszcza jeśli to są oskarżenia.

 

Jak napisałeś "dużo słuchali i mieli jakąś tam wrażliwość." ja dodam - grali dużo (niekoniecznie ćwiczyli), -> To jest to o co chodzi. To jest siedzenie nad dynamiką. Słyszysz i chcesz tego, grasz i masz.

Nie stoimy przed sądem żebym musiał Ci cokolwiek udowadniać. "Oskarżenia" ojojoj jakie mocne słowa :D Chciałem, żebyś się może sam zastanowił "hmm a może jednak nie mam racji" Ale już, nie pierwszy raz widzę, że wydaje Ci się że pozjadałeś wszystkie rozumy i za wszelką cenę starasz się dowieźć swojej racji, będąc odpornym na rozsądne argumenty, nie tylko moje, żeby nie było. 






0 Użytkowników czyta ten temat

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników