Skocz do zawartości



Most Liked Content


#262949 Fender Corona czyli fabryka tour

Napisany przez Vladi na 3.08.2015 - 13:27

Hejka

 

jakieś niecałe trzy tygodnie temu udało mi się zrealizować jedną rzecz, która zawsze chodziła mi po głowie. Czyli odwiedzić jakiś kultowy zakład, czy fabrykę sprzętu. Będąc na wywczasie w zasięgu do wyboru miałem Mesa B, Bogner i Fender. I po krókim researchu Fender w Coronie był absolutnym faworytem, ponieważ, jako jedyny organizował Tour de Fabryka. Później nie miałem już czasu na jazdę do innych, zresztą i tak pewnie bym tylko pogadał z jakąś sympatyczną panią na recepcji Bognera czy Mesy i na tym by się skończyło. 

 

Corona to co innego, a w szczegółach...:

 

Visitors Center

Całość fabryka i Vistors Center znajduje się w parku przemysłowym około 1h - 1.30h jazdy z Los Angeles na południowy wschód - w kierunku meksyku. Jest to nowoczesny park, bardzo zadbany i fajnie zrobiony w porównaniu z naszymi. Z tego co wylukałem mają dwa budynki. W pierwszym jest Vistors Centre i magazyn, w drugim fabryka.

 

Wejście wygląda tak:

6WpU6Vjh.jpg

 

W środku na VC jest parę "ciekawych" eksponatów (ciekawe ile kosztuje ta gablotka?): :)

 

9EmCMGNh.jpg

 

 

Gita Henia była tylko czasowo 

ueDeACyh.jpg

 

niestety nie można było pograć na tym... :)

 

Ich pierwsze instrumenty  i prototypy Leo

 

l1VGLwxh.jpg

 

ciekawostka, że pierwszy burst ever to owy prototyp jazzmastera, o ile mnie pamięć ni myli z 1958. Jak można się spodziewać burst to ich hitowe wykończenie wszechczasów i najwięcej sprzedali właśnie burstów

 

 

 

Tutaj historia produkcji modeli ciekawie opisana

hAYduKnh.jpg

 

z ciekawostek, pierwszą gitarą z podwójnym wycięciem czyli pierwowzorem wszystkich stratów, superstratów i pochodnych wszystkich wynalazków (czyli w sumie kształtu gitary elektrycznej za wyjątkiem LP) był... precel, czyli preciscion bass:) Jak piszą był to niemniej rewolucyjny instrument niż pierwsza gita solid body i zmienił muzykę w niemniejszym stopniu.

 

 

 

Było też parę "ciekawych" customów:

eFwBpfDh.jpg?1

 

 t4UJoZch.jpg

 

 

Ta była ubezpieczona na 1.000.000 USD: ...ale musi brzmieć... :)

whAlaUdh.jpg?1

 

 

Nie mogłem nie skorzystać z tego zaproszenia

d9tw4W1h.jpg?1

ale powiem, że bez sukcesu. Utwierdziłem się tylko, że wydmuszki nie dla mnie i jazzmaster z sygnaturą gostka z QOTSA tylko ładnie wygląda. Fajna salka bo mieli chyba wszystkie ich wzmaki i dużo różnych git, przez większość czasu byłem sam w salce także można bez obciachu pograć :)

 

 

W centrum ma swój warsztacik ten pan - David M. 

sjMUkBqh.jpg

 

i oferuje coś co się nazywa American Design. Czyli wybieramy sobie dowolne komponenty z american standrdów a on je dla nas składa. Cena gitar w zależności od komponentów oczywiście, ale mówi że kształtują sie miedz Am Std a CS. Jakby ktoś chciał mam jego wizytówkę, także można napisać/zadzwonić choć cały fun to wziąć do ręki te części i dopasować.

 

Do wyboru do koloru:

 zNNbjRrh.jpg

Strat z hebanem... brrr:)

 

korpusiki...

gTXW9nQh.jpg

 

 

 

No i w końcu 

Fabryka Tour.

Dwa razy dziennie w VC organizowana jest wycieczka po fabryce. Polecam być z rana o 9.00, żeby móc się zapisać na tour - są o 10.00 i 11.30. Moja grupa miała 18 osób, późniejsza 23.  Mamy mega śmiesznego przewodnika, który składał gitary przez 30 lat. Łazi ze słuchawką z mikrofonem, a my chodzimy za nim w słuchawkach (bez mikrofonu: ) ). Ponieważ nie jest to muzeum tylko chodzimy między działającymi maszynami, nie wpuszczają dzieci do 9 lat i w niepełnym obuwiu (także polskie sandały ze skarpetkami odpadają... damm it:) )

 

Fabryka produkuje zwykle około 300 gitar dziennie.

 

Budynek fabryk (cały mi sie nie zmieścił :) ma na moje oko jakieś 35.000 m2:

PKbYLaUh.jpg

 

 

Dział mechaniczny (ten rozmyty to nasz przewodnik)

li0MG7wh.jpg

 

Tu robią całe żelastwo do gitar (chyba tylko za wyjątkiem kluczy) i co ciekawe robią tylko tu. Czyli zawożą to też do fabryki w Meksyku. Mówią, że między fabrykami jest 4h jazdy (gdyby ktoś nie widział California graniczy z Meksykiem;) ). także osprzęt MIM i MIA jest ten sam.

 

VyHw2hqh.jpg

 

 

Przez ręce tych trzech pań przechodzą wszystkie pickguardy i płytki - 600 sztuk dziennie, też ślą do Meksyku

kOpRyJch.jpg?1

 

 

Wreszcie "tam gdzie robią gity" :) - wycinanie gryfów 

1Bp6I0rh.jpg

 

Jedyna część fabryki która jest zautomatyzowana to właśnie wycinanie gryfów i oraz częściowo lakierowanie (chyba podkład nakładają roboty). Twierdzą, że nie tylko szybciej to można dzięki temu robić, ale przede wszystkim dokładniej. I kluczowe połączenie gryf-korpus jest jego zdaniem robione teraz lepiej niż kiedyś. Oczywiście cała obróbka drewna potem, wyoblenia etc ręcznie.

 

Tu panu zadałem pytanie o różnicę między gryfem "quartersawn" a zwykłym. Sam się prosił :)... zajęło mu to jakieś 10 minut, a mógł po prostu powiedzieć, że słoje są w poprzek deski:)  Tak na serio to wytłumaczył że z pniaka mają 2 deski qurtesawn około 10 niequrtersawn. Mówi że można dostać z pniaka np tylko 6 desek quartersawn (gdyby gwieździście ciąć), ale straszne marnotrastwo drewna, a jego zdaniem nie ma różnicy. 

hGoYkxPh.jpg?1

 

Robił sobie jaja ogólnie. Oczywiście padło pytanie co to za kolory na deskach. A on: "te jasne jest słabsze także odsyłamy do meksyku, a te ciemne zostaje u nas".... potem w śmiech i mówi " wyobrażacie sobie co by było gdybym tak powiedział?" I mówi, że lubi sobie robić jaja, ale musi uważać na każde słowo bo przyjeżdżają blogerzy, jutuberze i inni -erzy i potem idzie w świat, fora etc.

Zresztą na początku spytał grupy, czy są jacyś blogerzy/dziennikarze i był japończyk i niemiec. Ustawiał ich na końcu i darł z nich łacha. Jak niemiec zrobił fotkę ścinkom to tekst do słuchawek : " o, pan niemiecki bloger, robi dokumentację jak szkodliwa dla środowiska jest nasza fabryka" :)

Potem opowiedział ciekawą historię, że nie mają prawie w ogóle odpadów, a np uszkodzone korpusy tną i utylizują. Mówił, że parędziesiąt lat temu, jak był młodym chłopakiem razem z innym chodził na wysypisko i zbierał części. Można było wszystko znaleźć; gryfy, korpusy, osprzęt. To wszystko potem trafiało do gitar albo na rynek. Później fender poszedł po rozum do głowy i zrozumiał, że to prosta droga do psucia marki. I zaczął utylizować i ogrodził śmietnik wysokim płotem:)

 

Dalszy etap produkcji

JRrPcO6h.jpg?1

 

 

 

Pan mówi jak wybierają wykończenia. Tutaj ładny flame Ash, mówi że na deluxa telacza by się nadał i pokazuje jak by go pociął. Oczywiście powiedział że flame tak samo brzmi jak nieflame, ale jest rzadki i ładny stąd cena. Mówi, że taka deska kosztuje około 20$, taka sama z flame'em 120$...

eYYI5XGh.jpg

 

 

A mają z czym próbować :)

nq3YWbuh.jpg

 

 

 

 

Korpusy (przyszłe)

TIDzI0Sh.jpg

 

 

 

Produkcja korpusów

b9qbIRFh.jpg

 

Obróbka korpusów (jak widać wszystko ręczna robota)

jxf9fzlh.jpg

 

 

OJpmimJh.jpg

 

Tak się suszą :)

7PQqX54h.jpg

 

MMoQsAAh.jpg

 

Polerowanie lakieru 

L6v9W0Lh.jpg

 

 

Tutaj montaż elektroniki

OfcR4fKh.jpg

 

 

i wreszcie: 3 zespoły montażystów oni skłądają do kupy i "ustawiają" wiosło, także jak ktoś chce komuś nakopać to im :)

DgC03iWh.jpg

 

Sprzęt przychodzi do nich w takiej formie (pickguardy z elektroniką oddzielnie)

grrAYSih.jpg

 

 

i produkt gotowy... :) :

4RUTwI9h.jpg?1

 

 

Przez Visitors Centre można się umówić "po znajomości" na zakup prosto z fabryki. Robią, tak raz/dwa w tygodniu i jak się umówisz można przebierać we wszystkim co mają na magazynie. Bardzo pan polecał :) twierdził, że związek ze świeżą gitarą kupioną przez pakowaniem i rozpakowaniem to inna sprawa;) podobno jest też taniej

 

 

Pan polecał tego stata z palisandrowym gryfem - właśnie wypuszczają limitowaną serię - tylko 500 sztuk. Dobra inwestycja:) choć w Polsce jak coś nie jest burstem z palisandrem to bez dużego upustu potem nie sprzedasz:) 

bwSyBkAh.jpg?1

 

YE8LhSkh.jpg?2

 

 

 

 

 

 

Baaaardzo wesoły dział Charvela

OYYNiSZh.jpg

wszyscy jak jeden mąż grają w kapelach metalowych i nawet odwalili mały shred dla nas:) Fajne chłopaki

 

 

no i wyczekiwany krem kremu czyli Custom Shooooop

DyLvMtUh.jpg

 

 

2T9j5Wmh.jpg

jak widać dość mały warsztacik. Ze względu na rozmiar nie wpuszczają do środka. 

 

CqAU6XBh.jpg

 

Z ciekawostek Pan przynosił i pokazywał ciekawe okazy. Np złotą gitarę (druga na stojaku) - oklejana płatkami złota. Nie zdradził kto jest klientem, ale powiedział, że na tę gitę pani czeka 2 lata i tyle trwa proces robienia customa na zamówienie mniej więcej.  Też dość niepochlebnie żartował sobie z ludzi kupujących relic'i... ale uratował swoją szczękę następnym zdaniem trzymając obdartego relica, że jednak lepiej brzmią te konkretnie obdarte z lakieru. Deska się mniej tłumi:) Mój nie ma w ogóle lakieru z tyłu gryfu i mimo, że nie chciałem relica to kupiłem go bo po prostu brzmiał lepiej. .... pan powiedział poklepał  mnie po ramieniu powiedział, że mnie rozumie:)  

 

 

i tyle, koniec wycieczki:) Nic nie kupiłem ...znaczy wiesła.

w VC mają całkiem sporo gadżetów różnych. ja Kupiłem kostki celulojdowe które lubię, fajną koszulkę i ściereczkę "taką ściereczką nasi pracownicy polerują i czyszczą gitary przez zapakowaniem" :) rzeczywiście mięciutka i gruba... i ma logo fender;) 


  • redakcja, MooH8, Kwik i 25 inni lubią to


#265275 PIMP your MIM! czyli White Mexican Project

Napisany przez Segoy na 18.08.2015 - 14:49

- Jaka jest różnica pomiędzy Fenderem Made in USA, a Fenderem Made in Mexico?
- ok. 180 mil jazdy samochodem wzdłuż wybrzeża Kaliforni
 
:)
 
To często powtarzany żarcik. Te 180 mil przekłada się rzekomo na ok. 3-krotną różnicę w cenie sklepowej pomiędzy modelami MIM i MIA.
Oczywiście wszyscy wiemy, że tak nie jest - różnic pomiędzy tymi gitarami jest dość sporo, ale nie wszystkie mają szczególnie duże znaczenie.
Wielu amatorów Stratocasterów kupując pierwszego Strata staje przed dylematem, czy kupić Mexa, czy dozbierać do Amerykańca.
W tym temacie zaproponuję trzecie rozwiązanie - podrasowanie używanego Mexa, tak, żeby Amerykaniec mu nie podskoczył ;)
 
Z góry pomijam różnice w drewnie - nie chcę rozpoczynać dysputy czy w fabryce w Coronie stosują lepsze drewno niż w Ensanadzie i z ilu kawałków klejone są korpusy, jak również o tym jak i czy to wpływa na brzmienie. Pomówmy o rzeczach namacalnych.
 
Zajrzyjmy na stronę Riff.
Nowy mex kosztuje w sklepie: qw5YfKN.png, a nowy american standard: R2Lq2ba.png
 
A używany mex na allegro jest do wyrwania za 1450 - 1550 zł. I od tego zacznijmy. Kupujemy bazę.
W moim przypadku był to mexican standard strat z rocznika 2012 w stanie bardzo przyzwoitym.
 
bf2vCig.jpg
 
Ktoś ją rozgrywał przez ponad 2 lata i na koniec jeszcze sprzedał znacznie taniej niż kupił ;)
Lubię tak myśleć kupując używane gitary. Słyszałem, że są zawodowi muzycy gitarzyści, którzy kupując nową gitarę dają ją komuś na rok, dwa żeby na niej grał po to, żeby nabrała lepszego brzmienia. Cóż - ludzie jak widać są za to nawet w stanie zapłacić :)
Rzeczywiście - używane gitary grają inaczej. Moim zdaniem brzmią lepiej niż takie nówki z fabryki. Ale znów - nie chcę tu rozpętywać kolejnej jałowej dyskusji... :)
 
Jedną z większych różnic między modelami MiA i MiM jest mostek tremolo.
W mexach jest to mocowany na sześciu śrubach mostek typu vintage, a w jankesach - dwupunktowe tremolo typu modern.
Dwupunktowe jest rzeczywiście lepsze - ze względu na mniej punktów w których występuje tarcie łatwiej się nimi wachluje i lepiej wracają na swoje miejsce, przez co gitara lepiej trzyma strój przy używaniu tremolo. Ale te sześciopunktowe też da się tak wyregulować, żeby działały jak należy. Jest trochę trudniej, ale jak się wie co i jak (albo jak się trochę poogląda youtube) to nie ma bólu.
Mostki również różnią się podobno blokiem tremolo (inny stop metalu? a może inna waga?), ale wpływ tego na całokształt uznaję za pomijalny, choć na forach są tacy co piszą, że po wymianie słyszeli kolosalną różnicę ;)
 
Osobiście jestem w o tyle korzystnej sytuacji, że mało wajhuję (a nawet wcale) więc i tak postanowiłem położyć mostek na desce na sztywno.
Ale jest inna różnica pomiędzy MiM i MiA, która mnie mierziła znacznie bardziej - mianowicie długość śrubek regulujących siodełka mostka.
 
W amerykańcu wygląda to tak - śrubki są różnej długość, adekwatnie do wysokości poszczególnych strun.
 
kV8g01R.jpg
 
A w meksyku? Nosz kurna.... dramat
 
IMG_8809.JPG?raw=1
 
Wszystkie śrubki mają tę samą wysokość - dokładnie 10mm. Na dodatek są ostro zakończone. Powoduje to obcieranie tej części dłoni, która opiera się na mostku podczas grania. Dla mnie to było nieakceptowalne (pomijam już fakt jak to wygląda). Nie potrafię zrozumieć dlaczego w Meksyku nie można zamontować odpowiedniej długości śrubek w siodełkach. Ale na szczęście ta modyfikacja jest tania jak barszcz.
Można szukać w internetach na ebajach specjalnych zestawów śrubek do meksa za kikanaście/dziesiąt dolców, albo kupić na allegro 10 szt za całe 1 zł.
http://allegro.pl/m3...5578927987.html
 
wNFYiz6.jpg
 
Należy szukać śrubek dociskowych imbusowych M3 o długości 8m (lub ew. 6 mm) M3x8 (M3x6).
Sześciomilimetrowe mogłyby się nadać do skrajnych siodełek (E1, E6), ale są na styk. Tak to wygląda z szóstkami wkręconymi na E1.
 
nP2uoRg.jpg
 
Idealnie byłoby dać 7mm na skrajne siodełka E, 8mm na siodełka H i A i 9mm na siodełka G i D. Ale niestety nie znalazłem śrubek o długościach 7 i 9 mm więc na G i D zostawiłem oryginalne 10mm, a na pozostałe siodełka dałem o 2mm krótsze, czyli M3x8. Efekt:
 
6UDTsMK.jpg
 
Jest dobrze. A jak będę się nudził to te środkowe podpiłuję od spodu o 1 mm.
 
Drugi ważny temat to progi.
Mexy mają to do siebie, że progi są kiepsko wykończone i słabo wypoziomowane. W amerykańskich stratach jest pod tym względem o niebo lepiej.
W meksach, oprócz dość ostrych krawędzi progów, dość typowe jest, że ostatnie progi od 15 wzwyż są minimalnie za wysokie. Przy niskiej akcji strun powoduje to, że podciągana na wysokich progach struna E lub H gasną. Można oczywiście podnieść znacznie akcję strun, ale nie o to przecież chodzi.
Rozwiązaniem jest rzecz jasna wyzyta u lutnika celem szlifu wyrównującego progów. Bardzo dobrze robi to mexom. A już w ogóle, gdy kupiliśmy gitarę używaną - pozbywamy się przy okazji wszystkich śladów zużycia progów.
 
UKYnO1F.jpg
 
To jedna z tych rzeczy, których nie robię samodzielnie w moich gitarach. Lutnik bierze za usługę 80-120 zł. Robi to fachowo i szybko. Efekt świetny. Nie ma co żałować kasy. Przy okazji, jak już gitara jest u lutnika na warsztacie polecam wymienić siodełko. Oryginalne siodełka w Stratach są bardzo takie sobie.
Graphtech Tusq to kosz ok. 30 zł. Mój lutnik wstawił mi je w cenie szlifu. Koniec problemów z poślizgiem na siodełku.
 
qZ9jbD8.jpg
 
wUWMX92.jpg
 
Idźmy dalej w stronę główki. Klucze!
W fenderach standardach MiA i MiM klucze są praktycznie takie same, z jednym drobnym wyjątkiem.
W meksykach wszystkie mają łebki tej samej wysokości, a w amerykańcach dwa pierwsze (E i A) są wysokie, a reszta niziutkie.
 
Mex:
 
4GIkead.jpg
 
MiA:
 
Id0gFYb.jpg
 
Powodem zastosowania niższych kluczy od D do E jest zwiększenie docisku strun na siodełku. Fendery nie mają odgiętej główki tak jak Les Paule, stąd chłopaki kombinują jak zwiększyć ten docisk. Temu służą też tzw. drzewka na główce.
O ile w MiA jest obecnie jedno drzewko i to raczej wystarcza, o tyle w MiM nie dość, że drzewko jest brzydkie jak noc (wygląda jak wykrojone z puszki konserw) to jeszcze struny G i D mają bardzo kiepski docisk do siodełka. U mnie powodowało to denerwujące brzęczenie zwłaszcza na strunie D przy mocniejszym trąceniu.
Wibracje przechodziły poza siodełko i robiło bzzzzzz.....
 
H0Ldl33.jpg
 
Ale ale! Przecież dawniej w amerykańcach nie było kluczy typu staggered. I co? I rozwiązywali to tak:
 
zKQGo3g.jpg
 
Dwa drzewka!
Rozwiązanie znacznie tańsze niż wymiana kluczy. Tym bardziej, że klucze w mexach są bardzo dobre - dokładnie takie same jak w starych amerykańcach.
Dlaczego w Ensanadzie nie robią tego seryjnie? Kolejna tajemnica.
Wszystko czego nam trzeba to to:
 
445gphM.jpg
 
Koszt ok. 30 czy 40 zł. Nie pamiętam już ile płaciłem, ale nie jest to fortuna ;)
 
Teraz tylko wiertarka w dłoń i jazda - zakładamy drzewka:
 
S4cwq3s.jpg
 
Robota prosta jak kilo gwoździ ;) Tylko trzeba dobrze ulokować drugie siodełko, tak żeby nam nie blokowało dostępu do otworu regulacji pręta gryfu.
Potrzebne są dwie dziurki pod każde drzewko bo mają one od spodu taki cypek, żeby się nie obracały wokół osi śrubki mocującej.
Efekt:
 
oBw40PU.jpg
 
Co? Że odwrotnie? Taaak wiem, że w amerykańcach drzewka są w drugą stronę :)
Ale chcąc wykorzystać otwór po oryginalnym blaszanym drzewku tak jest optymalnie. To tylko kwestia wizualna. Ważne żeby struny miały docisk w odpowiedniej płaszczyźnie.
 
No dobra - pora przejść do meritum. Pickupy!
Nie oszukujmy się - pomiędzy obecnie stosowanymi w MiA pickupami Custom Shop Fat 50s, a ceramicznymi singlami montowanymi w mexach jest przepaść.
To jednocześnie najdroższa modyfikacja - koszt dobrych pickupów to ładnych parę stówek. Ale bezwzględnie warto ją zrobić.
Można zrobić tu upgrade budżetowy (np. bardzo dobre Tonerider Classic Blues za ok. 420 zł komplet), albo pójść na całość kupując jakieś butikowe single za 1kzł.
Ja postanowiłem pójść w pickupy custom shop Fendera.
Cała reszta elektroniki w mexach jest ok - potencjometry CTS i kondensator identyczne jak w MiA. Nie trzeba tu nic wymieniać.
W amerykańcach jest co prawda no-loadi pot na tone (odkręcony na 10 przepuszcza sygnał tak jakby go nie było - dotyczy to mostkowego singla) no i polutowane jest tak, że można regulować tone mostkowego singla. W meksach oryginalnie mostkowy singiel jest niepołączony z potencjometrem tone, tak jak to było oryginalnie w Stratach. Można to bardzo prosto zmienić (jeden lut łączący potki) tylko po co? Jak ktoś ma ochotę to bez problemu znajdzie w sieci tutorial.
 
Zestaw customowych pickupów Fendera najtaniej kupimy na eBay'u. Za set CS Fat 50s zapłacimy ok. 155 usd razem z wysyłką.
http://www.ebay.com/...=STRK:MEBIDX:IT
Sprzedawca jest customs declaration fiendly więc bez dodatkowych dopłat, za ok. 600 zł mamy świetny set custom shop.
 
Ja jednak wahałem się pomiędzy cs 69, cs fat 50 i cs 54. Ostatecznie wpadła mi w oko inna aukcja - kompletna elektronika razem z płytką, wyposażona w pickupy CS 69 neck i Fat 50s middle i bridge.
http://www.ebay.com/...=STRK:MEBIDX:IT
Sprzedawca daje możliwość dowolnej konfiguracji kolorów pickguarda, pokręteł i osłon przetworników. No to lu!
Zamówiłem pergaminowy pickguard i postarzane pokrętła i covery - bo tak lubię :)
Całkowity koszt to 800 zł. Wykonanie super - potki CTS, kondensatror Orange Drop no i przede wszystkim pickupy - oryginalne Custom Shopy Fendera.
 
uSN4s1N.jpg
 
r8AY1bF.jpg
 
Dla porównania - oryginalna elektronika z meksa:
 
mJ7Sd0W.jpg
 
Nic prostszego, tylko zamontować. Wybebeszamy zatem naszego el companero ;)
 
ZNAiVaI.jpg
 
I lutujemy masę i gniazdo jack do nowej elektroniki. I tu niespodzianka! W moim mexie zamontowane było gniazdo jack STEREO!
 
pcRApgw.jpg
 
Tak się zdziwiłem, że aż odkręciłem gniazdo w amerykańcu i jest normalnie MONO (Switchcraft).
 
mtpds2w.jpg
 
Albo było coś kombinowane przez poprzedniego właściciela, albo w Meksyku im się coś popierniczyło. W waszych mexach też macie stereo?
No nic... kiedyś przy okazji wymienię mu to gniazdo bo trudniej się wciska jacka w takie stereofoniczne, ale to mały pikuś.
Po przylutowaniu i przykręceniu, sprawdzamy czy działa.
 
CcDo5o8.jpg
 
Działa elegancko :) Można ściągać folię ochronną jeszcze zanim założymy struny.
 
A9PtAca.jpg
 
Jest git!
 
Teraz pozostaje tylko gitarkę wyczyścić, wymuskać i założyć nowy komplet strun!
Czy można było jeszcze coś modyfikować? Pewnie tak. Blokowane klucze, blok tremolo... nie wiem.... zedrzeć okleinę z drewna i polakierować nitro żeby drewno lepiej oddychało :) Dla mnie to już niepotrzebna zabawa. Wszystkie moje modyfikacje mają praktyczne i oczywiste przełożenie bądź to na brzmienie, bądź na komfort użytkowania.
Czy zatem warto kupić w sklepie nowego mexa?
 
Liczymy koszty:
- używany mex - 1450 zł
- elektronika - 800 zł
- szlif progów z montażem siodełka (w tym siodełko graphtech) - 120 zł
- śrubki - 8 zł (bo wysyłka 7 zł ;) )
- drzewka - dajmy na to 40 zł
- przyjemność modyfikowania gitary - bezcenna :)
Łącznie: 2.418 zł
 
O w mordę! To co do złotówki tyle ile zapłaciłbym w Riffie za nowego mexa! :)
Hehe.... serio - to nie było ustawione, dopiero pisząc to podliczyłem wszystko.
 
Myślę, że sprzedam oryginalną elektronikę może za jakieś 200 zł. Co mi da cenę ostateczną ok. 2.200 zł
A efekt?
 
23taSul.jpg
 
eVEoB1A.jpg
 
No co?
 
Nie pograłbyś? ;)
  • Dog, secondtribe, Gałek i 18 inni lubią to


#144628 na przerwach Standby wyłączać czy nie wyłączać ?

Napisany przez igorro na 2.11.2013 - 20:27

Sądzę,a raczej mam nadzieję, że wypowiedź przypisywana MG nie jest jego autorstwa,
bo jest stekiem bzdur, o które bym MG nie posądzał.

To od początku.. co to jest ten "standby" ...?
"Standby" załącza/odłącza napięcie anodowe od lamp mocy ( preamp powinien być zasilany ciągle ).
Przełącznik "Power" załącza transformator zasilający,
a tym samym załącza przynajmniej napięcie żarzenia lamp oraz ujemne napięcie polaryzacji siatek lamp mocy
( bez tego napięcia lampy mocy pracują jakby w zwarciu (b. upraszczam) i bardzo łato we uszkodzić )

Co się dzieje po załączeniu napięcia anodowego ? ...
Przez lampy mocy zaczyna płynąć tzw prąd spoczynkowy, potrzeby do uzyskania liniowej pracy lamp.
Prąd spoczynkowy powoduje wydzielanie się ciepła ( straty cieplne ) na lampach mocy,
nawet wówczas,kiedy Volume mamy na zero.
W skrajnych przypadkach, kiedy lampa mocy pracuje w tzw klasie "A" (np VHT S6),
prąd spoczynkowy generuje całkowitą moc strat cieplnych stopnia mocy,
czyli nie ma znaczenia , czy gramy na full, czy w ogóle nie gramy, lampy grzeją się tak samo.

Lampy trzeba oszczędzać.
Głównym czynnikiem powodującym zużycie lamp jest ich normalna praca ( odkrywcze , prawda :) ),
czyli proces przyśpieszania elektronów wygenerowanych/emitowanych przez rozgrzaną
żarzeniem katodę przez napięcie anodowe.
Chcąc maksymalnie oszczędzać lampy zalecał bym wyłączanie napięcia anodowego przy każdej możliwej okazji.
Odłączenie napięcia anodowego z przyczyn oczywistych niweluje prąd spoczynkowy,
a tym samym zbędny czas pracy lampy.
Kolejna sprawa to szybsze schodzenie lamp z wyłączonym napięciem anodowym,
bo prąd spoczynkowy je nie podgrzewa.

Tu chciałbym się odnieść do idiotycznego stwierdzenia, że "elektrony nie mają ujścia" ( :D :D :D )
Dopóki żarnik lampy pracuje i podgrzewa katodę lampy, to lampa jest zdolna do przewodzenia prądu.
Nie ma znaczenia czy "Standby" jest załączony czy nie , bo głupia lampa nic nie wie
o istnieniu przełącznika "Standby", natomiast wie o napięciu na swojej anodzie,
wiec jeśli takie napięcie istnieje, to prąd będzie płynął dopóki istnieje różnica
potencjałów pomiędzy katodą a anodą.


Czy wyłączać "Power" przy "każdej możliwej okazji" ? ....
Zdecydowanie NIE !!!!.
"Power" załącza napięcie żarzenia na lampach. Żarniki w nich są trochę podobne do żarówek.
Największy prąd płynie w nich w chwili załączenia prądu, bo są zimne , a jako takie
mają najniższą rezystancję.
Prąd płynący w chwili załączenia żarzenia zimnych lamp jest kilkukrotnie większy
niż normalny prąd pracy przy rozgrzanych żarnikach lamp.
Przepalenie żarników lamp występuje prawie zawsze w chwili załączenia żarzenia,
a nie podczas normalnej pracy.
Można by powiedzieć, że cały proces załączenia żarzenia jest zarówno dla lamp, jak
i dla układu zasilania żarzenia procesem udarowym i złem koniecznym.
Resumując, żarzenie ( czyli "Power") wyłączać dopiero wówczas , kiedy wzmacniacz
ma nie pracować dłuższy okres ( np powyżej 1/2h ).

Powyższe uwagi są właściwe do właściwie zaprojektowanych wzmacniaczy,
a w szczególności ich zasilaczy.
Przyjmuję , że przełącznik "Standby" jest "za" kondensatorami zasilacza anodowego.
  • Leo, Leswar, lordmouc i 11 inni lubią to


#143574 Thomann zawiódł ;/ Ampeg poszedł się *****. Doradźcie coś nowego ;/

Napisany przez igorro na 28.10.2013 - 09:21

Powiem jedno. Gdzie ja kupię teraz taki wzmacniacz fajny? Z takim stosunkiem ceny do jakości ;/ ? Dałem za niego 1350 zł koło. A oni mają to w końcu przewodu pokarmowego. Damy CI kasę z powrotem i pędź bizony ;/ Żadnego zadośćuczynienia, nic, zero.

O tego dobrobytu to Ci się już ubrudziło smalcem :D
Na jakim Ty świecie żyjesz ? .. Przysłali Ci piec za free, jak padł, to zwrócą Ci 100% kasy..
Czego go jeszcze oczekujesz ? .. że dostaniesz jeszcze "na lody" ?...

Po drugie dlaczego winisz Thomanna, że Apeg padł ?.
Oni to sprzedają, a nie produkują. Napisz do Ampega , że to syf i malaria
a nie wyżywaj się Thomanie.
  • Sir_Nick, vinta9e, Windsor i 12 inni lubią to


#523669 DaNail - Łobuziaczek

Napisany przez DaNail na 10.03.2020 - 23:38

No i jest Panowie.

 

Prapremierowo dla Was, bo upublicznię go jutro, ale dajcie znać jak wyszło? :)


  • rollingstone, scypio, Karloff i 10 inni lubią to


#473677 Aukcje ciekawostki

Napisany przez sebjus na 5.03.2019 - 13:04

Myślałem że usiedzę cicho....

Sever, lubię Cię chłopie, nawet bardzo i jedyne co do Ciebie czuję to dużą sympatię. Mam nadzieję że Ty też nic do mnie nie masz i na koniec tego postu nic się nie zmieni, no z mojej strony na pewno.

 

Obserwuję temat Twojego lutniczego tele bardzo uważnie od samego początku. Temat został zamknięty, OK, nie wnikam po co, dlaczego. Całej sytuacji nie zazdroszczę i współczuję. Sam wiesz że chętnie bym pomógł, w końcu te elektryczne dłubanie nie tylko w gitarach nie jest mi obce i propozycję pomocy otrzymałeś.

 

Wybacz, ale wylewanie tego samego w co którymś tam temacie na forum zaczyna drażnić. Drażni mnie nie tylko to że zbyt często czytam o tym samym w różnych tematach (i nie tylko z Twojej strony, ale i z innych, wciąż to samo - mi już dawno odechciało się odpisywać), ale przede wszystkim "bezjajeczność" w działaniu. Zaczynam mniemać że jedyna forma "działania" to opisywanie problemów tutaj (no i słusznie), kilka prób telefonów no i kilka emaili, nie wiem, może się mylę, jeżeli tak, sorki.

Drażni mnie również utrzymywanie że istnieje tutaj jakieś kółko wzajemnej adoracji chroniące lutnika. Przeczytałem raz jeszcze temat, niczego podobnego nie zauważyłem, oprócz tego że to na Twoją prośbę nie podawano nazwy lutnika. Tak, wiem o kogo chodzi od samego początku. 

Masz pełne prawo do podania nazwy lutnika wszędzie gdzie tylko zechcesz, masz pełne prawo do starannego opisu, oraz wyrażenia własnej opinii na temat wyprodukowanej przez niego Twojej gitary. Wszystko oczywiście pod warunkiem takim że to co piszesz to prawda zgodna ze stanem faktycznym opisywanego przedmiotu. Masz takie prawo w świetle przepisów i tyle. 

 

Lutnik ma pełne prawo bronić się. Kolejna sprawa która mnie drażni. Nie chce mi się wierzyć w to że opisywany tutaj lutnik nie zna tematu, albo o nim nie wie. Podobno to największe gitarowe forum w PL. Jestem przekonany że wie, a brak jakiejkolwiek reakcji czy to tutaj na forum, czy tylko w Twoją stronę, jakiej kolwiek reakcji, odpowiedź na emai, oddzwonienie, odpisanie SMS, to tak, to pełna ignorancja. No dobra, rozumiem, że oddzwonienie na jeden telefon, odpisanie na jeden SMS, czy jeden email, OK, można zapomnieć, to rozumiem, ale było ich ponoć wiele, tego nie rozumiem. 

 

Macie Panowie, Ty i Crow, problem, konflikt.  

Chłopie, Urząd Skarbowy? Nie to żebym lutnika bronił, ale na 99% jest na ryczałcie i za pomocą US możesz mu skoczyć, co to w ogóle za jakieś straszenie za pomocą klawiatury, no może liczysz na to że Crow to czyta, może, nie wiem, ale US mu nie straszny. Tak myślę. 

Zamiast straszyć tamtym, owamtym, weź się ogarnij, weź się w garść, sprawa do radcy prawnego (nawet zaraz mogę Ci podesłać namiar na bardzo kompetentnego jegomościa), z żądaniem zwrotu ecipeci nie tylko za instrument ale i za osprzęt. Zwracasz całość, masz kasę na koncie i tyle. Owszem niesmak pozostaje. Rozumiem i współczuję. Naprawdę.

Wydaje mi się że tam u tego lutnika też się coś stało, coś co mogło mieć bezpośredni wpływ na całą sytuację i  w ogóle, rozumiem, życie płata różne figle i nikt nie jest doskonały.... No chyba że lutnik wiedział jedynie o "niedoskonałościach" tej pierwszej gitary, a teraz o tej drugiej nic nie wiem? Tak, wie? Czy może ręce Ci opadły i już nie chce Ci się z nim gadać? 

 

Dobra, starczy na razie z mojej strony. Pokój.

P.S. moja oferta pomocy zarówno z elektrownią jak i z radcą, wciąż aktualne.  

P.S.2 z tym radcą prawnym załatwisz wszystko bez wychodzenia z domu, rozumiem napięty harmonogram, sam mam podobnie.

 

EDIT:
Jeszcze jedno, Sever, jak chcesz, daj adres na PW, wieczorem będę, odbiorę gitarę, sprawdzę/naprawię elektrownię, jak zechcesz zrobię szczegółowy opis wykonania instrumentu wg moich kryteriów, jak zechcesz, opis i zdjęcia mogę zamieścić na forum. Nie będzie tłumaczenia, że mi się nie chce tego albo tamtego, albo że nie mam jak, albo że coś tam jeszcze  :P  :P  :P  :P


  • rollingstone, kangoo, cancer i 10 inni lubią to


#470060 [NGD] Fender Stratocaster Deluxe MIM CAR

Napisany przez smerfciamajda na 16.02.2019 - 11:16

Chwale się bo cieszę się. [emoji41]
Mój pierwszy strat.
Specka w sieci dla zainteresowanych.

Kolor CAR jest zjawiskkwy, robi wielkie łaaaaał.
Czy się dogadamy, to się zobaczy, macałem inne i jakoś ta jednak mi najbardziej...

8c5f4b59bea0367b66428e0be772ad81.jpg



Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
  • Quatroo, kryho, rocken i 10 inni lubią to


#418571 NMV

Napisany przez Mad220V na 31.03.2018 - 14:55

Od wczoraj w posiadaniu....

rBB32Ap.jpg

407u1mK.jpg

AwLRec3.jpg

R1P95ot.jpg

M


  • Dog, kryho, Karloff i 10 inni lubią to


#395535 [NAD] Fender Bassbreaker 15W Combo Blonde Limited Edition

Napisany przez sebjus na 19.11.2017 - 20:33

Od jakiegoś czasu poszukiwałem comba. Przede wszystkim piękny z wyglądu, piękny kanał czysty oraz ładny przesterowany, ale nie do rzeźni, tylko bardziej bluesowy, czy do lekkich odmian rocka, z reverbem na pokładzie. No i miało to pasować wyglądem do podajnika  ;) .

Tak wiem, mam Supersonica 60, który to posiada, ale za głośny (trzeba by też jakiś NAD mu zrobić ;) ).

 

Chodziło mi o combo które nawet w domu można rozkręcić, które będzie dość poręczne i łatwe w transporcie, czyli do pogrania w domu i do szybkiego transportu. Oczywiście miała być Bugera V22 combo, ale prawdę powiedziawszy to jak mam ochotę pograć na V22 to mam do niej bardzo łatwy i szybki dostęp, kolega Mountain ma i zawsze by mi pożyczył, więc czemu by nie spróbować innego wzmacniacza? 

 

Idąc tym torem od jakiegoś tam czasu przeglądałem sobie różne wzmacniacze, ładne, mniej ładne, różne  :D  :D  :D

 

Uwagę mego oka, a nawet dwóch przyciągnął wzmacniacz z tematu, więc nazwa wpisana w google, poczytane, na YT ograne, także pomyślałem, że czemu nie, ryzyk fizyk najwyżej sprzedam dalej.

 

Tak oto wygląda:

baece7159ef76d1d.jpg

 

a41c4c0ba3354e38.jpg

 

c614fe1f1650b9d1.jpg

 

 

Tak jak w tytule. Jest to Fender Bassbreaker 15W Combo Blonde Limited Edition. W planie podobno ma tego być 1000szt, jaka tam prawda nie wiem, nie istotne.

Specyfikacja wzmacniacza:

Seria: Limited Edition 
Typ: Class A/B 
Wysokość: 44.5 cm 
Szerokość: 49.68 cm
Długość: 26.7 cm
Masa: 18.2 kg 
Głośnik: Celestion® G12H 30W Anniversary Series
Inputs: One - 1/4”
Kanały: One - (with Selectable Amp Voice)
EQ: Bright, Gain, Structure, Bass, Middle, Treble, Master, Reverb Effects: Reverb
Wyjście na dodatkową kolumnę z przełącznikiem 4,8,16 omów

Pętla efektów: Tak
Moc: 15 Watts 
Preamp Lampy: 3 x 12AX7
Power Lampy: 2 x EL84 
Sklejka 19mm
Tolex: Blonde

Kraj produkcji: Meksyk

 

Od wersji podstawowej, oprócz wyglądu różni się też głośnikiem. W wersji podstawowej stosowano Celestion G12 V-Type 70W.
 

 

Pierwsze wrażenie... Kloc! Jak na combo 112 swoje waży, 20kg no ale z racji że duży nie jest łatwiej go nosić niż SS60.

Wykonany dość przyzwoicie. Wszystko równo, ładnie, tolex dobrze przyklejony, grill dość równo ułożony i dobrze naciągnięty. Wizualnie nie ma się czego czepiać.

 

Pierwsze uruchomienie na cleanie (nazywa się to "Low" na przełaczniku) i banan od ucha do ucha. Jest zajefajnie, bez dwóch zdań, piękny clean, od razu czuć że to Fender, ale nie taki clean jak SS, trochę inny ale charakter bardzo podobny. "Kanał" drugi to pozycja przełącznika "Med". No banan jeszcze większy, tutaj idzie uciągnąć na prawdę wiele, od powiedzmy cleana przez blues po rock. "Kanał" trzeci czyli "High" no i potężny wytrzeszcz oczu... Jeszcze nie słyszałem żeby wzmacniacz z napisem Fender na masce tak łoił. co prawda nie łoi aż tak jak Ironball, ale na prawdę nie wiele mu brakuje. Pełnoprawny rzeźnik jakby nie patrzył.

 

Wczoraj Bassbreaker był na polu boju u robdruma. Jak niektórzy wiedzą gramy tam trochę razem, także ja na Bassbreakerze i Dżejutelesiu, mountain na Ironballu i Deanie M. Schenker, sporo łoiliśmy i na prawdę nie było wstydu, normalnie ściana gainu.

Uprawialiśmy też dużo "kranczi" i też było miodnie, także zadowolenie pełną gębą.

 

Ogólnie rzecz ujmując, brzmieniowo jest zajefajnie. Wzmacniacz do tańca i do różańca, uciągnie na prawdę wiele i to samodzielnie, bez żadnych kostek, dopalania, kombinacji. Nic. Wystarczy gitara kabel i on, nic więcej nie trzeba.

Na pokładzie znajduje się reverb. Jest to reverb cyfrowy w stylu "Hall", wystarczający, nie przesadzony, więc nawet po przekręceniu potka na max nadal jest jeszcze używalny, a przy okazji bardzo cichy, praktycznie w ogóle nie szumi, nic. Także nie ma potrzeby podłaczania reverbu z kości, ten wzmacniaczowy w zupełności jest wystarczający.

Equalizer wzmacniacza jest bardzo, ale to bardzo czuły. Minimalne przekręcenie potka powoduje reakcję w tym co wychodzi z głośnika, także można uzyskać na prawdę wiele wiele różnych bardzo dobrych brzmień na każdym "kanale". 

Na uwagę zasługuje również reakcja na instrument/przetworniki. Jak wiecie mam ich kilka, każda inna z różnymi przetwornikami, każda odzywa się inaczej, wyraźnie inaczej, a na MTM-10 i z AHB-2 na pokładzie to i metalcore idzie cisnąć i to bez najmniejszych kompleksów. Pragnę tutaj wspomnieć, że wzmacniacz nie ma tendencji do buczeń, sprzęgania, gwizdania, przy "HIGH" z GAIN nawet na 100%.

 

Te 15W jest na prawdę głośne. Spokojnie daje radę grać po cichu w domu i ładnie i przyjemnie brzmieć, spokojnie nadaje się na próby i bez najmniejszego problemu przebija się przez szalonego perkusistę (a wczoraj był taki jeden gościnnie Pan 60+ który tak cisnął na perce że nam wszystkim buty spadły z wrażenia). Przy 50% mocy staje się bardzo głośno. Spokojnie napędzie sztuki w tych mniejszych i większych klubach, myślę też że bez najmniejszego problemu pociągnie wesele i to samodzielnie. 

 

Rodzina Bassbreaker składa się z kilku braci, są to głowy i comba, różnej mocy.

W combach Bassbreaker 15 jest pętla efektów, która w pierwszych wypustach była wadliwa. W modelach "poliftowych" zostało to poprawione fabrycznie. Otóż gniazdo jack "SEND" pętli efektów generowało potężne buczenie wzmacniacza, do tego stopnia że podłączenie efektów dyskwalifikowało wzmacniacz z używania. Fender to poprawił w nowszej serii, a w starszej problem był usuwany przez autoryzowane serwisy.

Zauważcie, na jednym ze zdjęć wyżej, wyraźnie widać gniazda jack pętli efektów. Gniazdo jack "SEND" posiada wewnątrz siebie taki plastikowy ring-tulejkę. Jest to znak że jest to fabrycznie poprawiona pętla. Jest to dodatkowy ekran, który wyeliminował problem związany z buczeniem pętli. Jeżeli Bassbreaker posiada dwa takie same gniazda jack do pętli, znaczy to że wymaga interwencji w serwisie, ponieważ buczenie jest na prawdę duże, na tyle że po podpięciu czegokolwiek w pętlę wzmak nie nadaje się do używania.

 

 

Oczywiście żeby nie było tak kolorowo coś jednak musi być nie tak.

Moja sztuka mimo że nówka prosto ze sklepu, też miała ból. Mimo że polift to pętla buczała. Nie chciało mi się wzmaka wysyłać na naprawę, więc postanowiłem że najpierw sam do niego zajrzę. Okazało się że jeden z przewodów masowych miał tak zaciśnięte oczko że miedź w przewodzie została najnormalniej obcięta i na obudowie nie było masy. Szybki akcja, nowe oczko, wzmak nie buczy na pętli  ;) .

Przy okazji zrobiłem kilka fotek z wnętrza wzmacniacza:

 

49718bb6a0007ff5.jpg 

120b4892aa2cb0fc.jpg

 

 

b294ce6d14df14ab.jpg

 

 

fbcb8393ec54db26.jpg

 

 

3a4ad7d9c72ee2b2.jpg

 

 

Są też inne wg mnie wady.

Największa, BRAK OPCJI NA FOOTSWICH!!!! Normalnie kompletna tragedia. Fabrycznie nie ma takiej możliwości. Szkoda ogromna. Jedynie co to pozostaje bawić się przełącznikiem ręcznie (bez skojarzeń  ;) ). Oczywiście jak minie gwarancja to posiedzę nad opcją dorobienia opcji na footswich, powinno się udać, bo pomysł już mam, no ale z racji że jest na gwarancji na razie takiej ingerencji we wzmak nie chcę czynić.

Kolejna wada to mimo wszystko pętla efektów, która co prawda nie buczy, ale dość wyraźnie szumi. Jak widać na zdjęciach nie ma regulacji potencjometrami poziomu pętli, dlatego też fabrycznie została zrobiona na pełną...gwizdek  ;)  , także szum z pętli jest podobny jak szum samego wzmacniacza na "HIGH" na GAIN 100%. Tragedii oczywiście nie ma jest to spokojnie akceptowalne, no ale byłoby jeszcze lepiej jakby tego nie było. To zjawisko powoduje że wzmacniacz staje się bardzo czuły na masę, na zasilanie efektów wpiętych w pętlę. Tutaj zdecydowanie polecam zasilacze separowane, takie "standardowe" raczej odpadają.

To najpoważniejsze wady. Jak jeszcze jakieś się ujawnią, to oczywiście napiszę.

 

Także teraz taki oto zestaw pieści me uszy w domu, nic więcej (no dobra, jeszcze kabel między gitarą a wzmakiem i prąd z gniazda) nie potrzeba:

2d9e0dc7348dcbe5.jpg
 

 

Jak macie jakieś pytania, piszcie, jak tylko będę potrafił na nie odpowiedzieć, to odpowiem.

 

Specjalne DZIĘKUJĘ dla Kolegi rollingstones'a. raz jeszcze dziękuję za bardzo przyjemną rozmowę.

 

 

Ogólnie wzmacniacz polecam, jest na prawdę wart i tych pieniędzy i uwagi. Osobiście uważam że będzie to fenderowski hit na rynku wzmacniaczy.

 

 

 


  • Dog, Quatroo, Karloff i 10 inni lubią to


#395171 [NGD] Skervesen SkerveTen7 - no!

Napisany przez Karloff na 17.11.2017 - 01:03

ty chuju.


  • Shark, michu, kangoo i 10 inni lubią to


#395170 [NGD] Skervesen SkerveTen7 - no!

Napisany przez delaa na 17.11.2017 - 00:59

No więc, że dobry wieczór Panie i Pany.

 

Skervesen SkerveTen7  czy tam SkerveSeven  - jak kto woli.

 

Będzie NGD – bo być musi po prawie roku, czekania po wymianie prawie dokładnie 180 emaili,  wyglądaniu kuriera jak złego szeląga, po drobnym opóźnieniu z przyczyn niezależnych od producenta mam ją.

 

Powiem tak – nie spodziewałem się że się kiedykolwiek odważę ale o tym później albo wcale.

 

Specka:

 

- 7 strun

- skala 25.4 do 27.0 cala

- body  jesion bagienny

- środkiem paski 7 sztuk – w środku klon na zewnątrz wenge

- zaś top poplar burl

- mostki 7x ABM 380lb Black

- klucze ;-) 7x ABM 7010b Black

- progi nierdzewka z „zero fretem”

- klonowa binda z sexi paskiem czarnym na podstrunnicy

- a sama ona z czornego jak wungiel hebanu z luminlay–ami co świecą w noc

 

Elektrownia :

- przetworniki neck/bridge BKP Nailbomb

- pikapy można zmieniać,
- cewki można rozłączać,
- jest jeszcze symulacja akustyka co się nazywa World Domination Mod.
-głośno/cicho
-jasno/ciemno

 

Dobra jak otworzyłem kejsa to trochę kolana mi zmiękły – to jest maleństwo, kruszynka – pomimo solidnej 27 calowej menzury. Brak głowy i brak „końca przewodu pokarmowego” za mostkiem to czyni. Posiedzieliśmy sobie razem dzisiaj na kanapie kilka godzin i jest mega wygodnie – powtarzam dla mnie mega wygodnie – gram z body między girami a nie na kolanie. Postalim, pogadalim z 40 minut i też jest spoko  ;-)

Brzmienie jest takie jakie chciałem – struny są założone 9 – 46 + 60 i troche mi dziwnie w violinach bo jestem przyzwyczajony do 10/12 – 60.

 

Nie da się opisać precyzyjnie jak brzmi bo nie potrafię – ale to po prostu porządnie zbudowana, rezonująca jesionowa gitara z Nailbombami. Zdrowo i dobrze różni się od mojego też porządnie zbudowanego i rezonującego mahoniowego "tele barytona" z setem Nazgul/Sentient.

 

Wykonanie, wykończenie perfekcja, supercieńki lakier – prawie go niema poza topem fretwork perfekcja akcja w dole 1,5mm, w górze 0.9 – i nic się nie dzieje.

Bardzo fajnie się stroi tymi mostkami, poprawiłem po swojemu menzurę i po prostu „fire and forget”.

 

Podoba mi się multi i pasuje generalnie do moich małych łap. Multiskala – dla mnie przeźroczyste przejście ze standardu nadgarstek sam się układa …. zero problemów z przesiadką ze standardu 26.5 cala. Gryf niezbyt cieńki  chyba (to nie jest mój Iban 2550 ;-) ale mega wygodny z asymetrycznym profilem…

 

 

Firma – elastyczna w pewnych granicach – trochę marudziłem z kolorami trochę marudziłem z końcówką dupki body ale wszystko się da dogadać. Superkontakt, dobre rzeczowe podejście - wszystko jak trzeba. 

 

Generalnie warto było czekać.... ;-)

 

Dobra tero porno.

Foty - dostałem w pakiecie - bo robiłbym je 6 lat ;-)

 

cala.jpg

 

body.jpg

 

 

dupka.jpg

 

bridge.jpg

 

calatyl.jpg

 

 

bodytyl.jpg

 

neckjoint.jpg

 

klapa.jpg

 

bokbinda.jpg

 

glowa.jpg

 

Dobranoc....

 

luminlay.jpg

 

Pozdr.

 


  • Dog, scypio, grzech i 9 inni lubią to


#124139 Tutorial: Hac Mini (Mac Mini z PC) dużo fot, mało czytania.

Napisany przez VaM na 19.06.2013 - 03:41

Dalej czeka nas kreator pierwszego uruchomienia, zdjęcia wszystko wyjaśnią, ogółem trzeba przeklikać.

 

ijmg.jpg

 

iai6.jpg

 

urxt.jpg

 

rccb.jpg

 

Bez tego aplety pogodowe mają problem.

 

crvw.jpg

 

A to jest potrzebne by Appstore działał, ale można ogarnąć puźniej.

 

zx7s.jpg

 

Można przeczytać ale nic ciekawego tam specjalnie nie ma, ja wymiękłem.

 

zons.jpg

 

Ekran tworzenia usera, wybór awatarów może być pusty, bo bez sterowników do karty graficznej, system ich nie wyświetla. Później można zmienić, albo losować na ślepo.

 

syb9.jpg

 

Strefa czasowa, klikamy w nasz kraj na mapce, strefa sama wskoczy.

 

fkia.jpg

 

Pomijamy i już prawie koniec początku.

 

vawh.jpg

 

Po tym ekranie mamy system który wymaga sterowników i bootloadera.

 

k1b3.jpg

 

Ściągamy z tego linku Multibeast.

http://www.tonymacx8...php?do=cat&id=3

 

MOTU to sterowniki mojej karty dźwiękowej.

 

zgxb.jpg

 

Po rozpakowaniu multibeasta i próbie odpalenia przywita nas informacja że nie da rady :]

 

3qe6.jpg

 

Wchodzimy w preferencje systemowe.

 

74bf.jpg

 

Wybieramy Ochronę i pryw...

 

e32n.jpg

 

Na dole okna jest taka kłódka, klikamy w nią i podajemy hasło jakie ustawiliśmy wcześniej.

 

5n45.jpg

 

Zaznaczamy by system nie zwracał uwagi na to skąd jest oprogramowanie, zatwierdzamy nasz wybór i zamykamy okno.

 

Odpalamy Multibeasta i przeklikujemy się do ekranu wyboru komponentów do zainstalowania.

Uwaga, w tym miejscu można zrypać sprawę na pierdyliard sposobów, zaznaczamy jak na zdjęciach. Opisanie co do czego jest problematyczne, bo wymaga trochę znajomości tematu.

 

q632.jpg

 

dipt.jpg

 

Kontynuujemy instalację i kiedy wyskoczy następny instalator przeklikujemy w znany już sposób, aż do ekranu wyboru sterownika karty sieciowej.

 

l2dp.jpg

 

cqhx.jpg

 

Wybieramy wskazany sterownik.

 

0i7d.jpg

 

I uruchom ponownie.

 

bewz.jpg

 

Tak, teraz jeśli jesteście posiadaczami w miarę nowego dysku twardego, pochodzącego z rodziny wielo terabajtowej to was przywita taki ekran.

 

Jak wiadomo pendrive instalatora dalej jest wpięty, więc reset na twardo i F11.

Bootujemy z pena, ale uwaga nie system a instalator.

Kiedy przywita nas znajomy ekran początku instalacji, wybieramy Narzędzie dyskowe.

 

06ah.jpg

 

Prawy klik na partycji systemowe i domontować. To sam z drugą partycją.

 

Zamykamy Narzędzie dyskowe i uruchamiamy terminal.

 

4ybz.jpg

 

Klikamy na terminal, by wprowadzić tekst.

 

tsyx.jpg

 

Wpisujemy: dd if=/usr/... i do końca linijki jak na zdjęciu. Wciskamy Enter i na wszystko wyglądać jak na focie.

 

qdbr.jpg

 

Teraz uruchamiamy ponownie i powinno już wszystko się udać.

 

Jeśli instalacja idzie na dysk SSD to nie będzie tego problemu.

 

7w7.JPG

 

I oto jest ekran bootloadera, a po nim znany szary ekran z japkiem.

 

isbi.png

 

Po zalogowaniu (już w dużej rozdzielczości) możemy wejść w menu „Ten mac” czy jakoś tak (pod japkiem jak zwykle).

 

Powinna działać sieć i ogółem wszystko co jest na kompie.

Jak tak jest to wyłączamy naszego maca i instalujemy brakujące części.

 

vxbz.jpg

 

Na zdjęciu drugi moduł ramu i koszerny kontroler FireWire Digitus'a na chipsecie TI, wyciągający FW800. Bardzo stabilny i niezawodny, polecam, kosztuje około 150zł.

 

xgij.jpg

 

W pełni uzbrojony MAC, obudowa to kwesta gustu, ja tylko laptopa trzymam w obudowie.

 

I gotowe, siedem stron a4 i jest MAC mini o wielkiej mocy.

Można klikać tam na dole postu by mi reputacja rosła :]

 

A tak na serio to bez ściemy, czas na testy. Nikt chyba nie czytał (dobre, „czytał”, moja córka ma więcej tekstu w bajkach) takiej ilości teksu nie licząc na testy.

 

4p2.png

 

Instalacja sterowników dla MOTU Travelera MK1.

 

yhhu.png

 

Karta działa, widać ją w systemie Core Audio.

 

9i4.png

 

Testujemy stabilność i pobór mocy.

Na teście w konsoli 4 procesy zabijające CPU i Unigine Heaven zabijający GPU, czyli kom idzie na maksa, co widać bo chłodzenie nie wyrabia i taktowanie się zmniejszyło. Jest 3,27GHz.

 

yj7q.jpg

 

Pobór mocy to 130W, bez monitora i MOTU.

 

g98k.jpg

 

Na luzie komp bierze 50W, dysk laptopowy zmniejszy ten wynik, tak jak i SSD.

 

Więcej cyferek, czyli Geekbench:

 

ax74.png

 

A teraz finał, czyli Logic 9 prosto z appstora (jak kupisz to można sobie instalować gdzie popadnie, Apple zakazuje ale nie sprawdza.

Karta ustawiona na 44kHz próbkowania, bufor na 32 sample opóźnienia lekko ponad 2ms.

Benchmark to znany ze świata Logica zabijacz Evana.

http://www.evan.se/l...hmark_Test.html

Testowane i5 nie odbiega wynikami od innych i5-2500, mimo taniej płyty, czy małego formatu.

Wyciąga stabilnie 45 ścieżek w benchmarku, na 32 samplach, co jest zaletą bardzo dobrych sterowników od MOTU i ogółem jakości interfejsu. Kontroler FW też daje rady.

 

xo1.png

 

Jak widać, test się udał i komp dla logica jest solidną bazą, na pewno nie zdechnie na byle czym.

Wiele pluginów może mieć problemy na 32 samplach, z uwagi na swoją optymalizację.

Zwiększanie buforu do 256 nie powoduje problemów, wyżej nie sprawdzałem.

 

Teraz wracam, do Ivy Bridge. i5-3470 ma gorszy wynik pod ML na logicu 9, ja osiągnąłem 40-42 ślady z okazyjnym padem. i5-3470s jeszcze słabiej bo z trudem do 40.

Więc stary i5-2500K trzyma fason i to z klasą.

 

Metodologia instalacji ML na Ivy jest podobna, ale nie mam czasu na rozwodzenia się nad inną płytą z taką dokładnością.

Mam nadzieje że ten tutorial pomoże komuś, starałem się wszystko wypruć i pokazać.

Więcej tu obrazów niż treści i myślę że wszystko zrozumiałe.

Płytę wybrałem jak najtańszą, bo jak wiadomo szkoda kasy na kompa, jak można ją wydać na wiosła. Ale osobiście bronię Asrocka, połowa Asusów i Gigabytów nawet nie ma startu do ich płyt, choć pamiętam jak Asrock robił najtańszy szrot.

 

Jeśli ktoś znajdzie błędy w co nie wątpię, albo będzie miał uwagi do składni, interpunkcji, czy czego tam chce, to może wspomnieć o tym na PW, albo poprosić moda. U informatyka, język polski nie jest głównym zagadnieniem.

 

Na koniec. Jeśli ktoś by chciał odpalić wbudowany dźwięk, to najpierw włączyć w biosie.

A później doinstalować drivery, zaznaczone na zdjęciu (ale pewien nie jestem, bo nie trafiłem za pierwszym razem).

 

4uqx.png

 

Teraz można jeszcze jakąś fajną koniec przewodu pokarmowego na pulpit wrzucić i stanowisko gotowe.

 

 

Pozdrawiam i miłego poznawania Logica, bo soft jest zacny.

Vampire.


  • thornag, Green997, prempiusz i 9 inni lubią to


#118518 Poradnik "Od zera do mistrza"

Napisany przez kojot na 14.05.2013 - 14:39

Witam, pragnę Wam przedstawić poradnik, który napisałem dla osób mających trudności ze znalezieniem informacji w internecie. Ja sam na początku miałem trudności z szukaniem informacji, które często są sprzeczne, niepełne. Dlatego postanowiłem zrobić coś pożytecznego :P i napisać poradnik, który byłby zbiorem informacji dla początkujących gitarzystów. Takie coś można otworzyć, nic nie wiedząc o teorii, i zamknąć, będąc w teorii obeznanym. Przynajmniej taki jest cel, dzisiaj dostępna jest część pierwsza. Ale nie martwcie się, dalszy ciąg "pisze się" ;)
 
 Link do poradnika

 
 
Ważna uwaga: poradnik nie należy tylko czytać, trzeba siedzieć z gitarą w ręku i sprawdzać, czy rozumie się temat!! Przy każdej następnej lekcji zakładam, że poprzednia jest opanowana. Ten forumowy temat
 jest przeznaczony m.in. dla czytelników mających wątpliwości. Pytajcie!
 
Wypadałoby podziękować osobom, bez którym ten poradnik pewnie w ogóle by nie powstał. Zacznijmy od początku.
 
ridemybike - użytkownik, który zainspirował mnie do pisania. Prowadzi blog początkującego gitarzysty https://www.youtube..../ProjectXGuitar. Pokazał, że nie wszystko trzeba robić dla siebie :) W dodatku od początku pomagał mi w pisaniu, sprawdzając poradnik z pozycji żółtodzioba. Od początku jest najbardziej zaangażowany w projekt, dzieląc się spostrzeżeniami.
 
Krzysztof Błaś - osoba, która przyczyniła się do powstania poradnika, gruntownie go sprawdzając pod względem koncepcji oraz teorii. Dał mi bezcenne wskazówki odnośnie planu tematów oraz wytłumaczył, że nie warto iść na łatwiznę ;) Dzięki niemu udało mi się uniknąć popełnienia wielu gaf, które odróżniają zwykłego gitarzystę od profesjonalnego muzyka.
 
kavoo - człowiek odpowiedzialny za opracowanie graficzne, skład i łamanie. To dzięki niemu poradnik nie wygląda jak kilka stron wyrwanych z zeszytu :) lecz profesjonalnie jak pełnoprawna książka. Dzięki niemu przejrzystość i przyjemnośc czytania jest o wiele większa.
 
Podziękowania za sprawdzenie pod wzgędem teorii należą się również użytkownikom RiffingMan oraz Blisher.
 
Zapraszam do komentowania i dzielenia się spostrzeżeniami :)


  • Surykat, lordmouc, gregoru571 i 10 inni lubią to


#521872 Queen-Crazy little thing-rockabilly gitka w ujęciu solowym

Napisany przez zibi na 29.02.2020 - 15:24

Ostatnie produkcje zbliżyły mnie nieco do twórczości Queen,która do niedawna jeszcze nie wzbudzała we mnie zainteresowania,zapotrzebowanie sprawiło że trochę poanalizowałem solówki Briana Maya i koncept jego charakterystycznej gitki w piosenkach,a niedawno gdzieś w necie usłyszałem ciekawe opracowanie Crazy little thing called love-inne niż te popularne fingerstyle na tubie,tak to leci z moich palców:

https://www.youtube....h?v=tDRFctLOOBM


  • theremin, kryho, edd i 9 inni lubią to


#512372 CHiński kram - czyli wtyki i kable od żółtych braci.

Napisany przez VaM na 23.12.2019 - 17:24

Ostatnio potrzebowałem trochę wtyczek jack, a że zużyłem zapas Amphenoli które miałem, zamówiłem z Ali po kilku godzinach szukania kilka dupereli do testów.

Wyniki wrzucam tutaj, bo może ktoś szuka jakichś tanich kabli/wtyk do dechy, czy połączenia swoich klamotów.

 

Po miesiącu paczka przyszła. 

Tak oto na stół wjechała podróbka George L's, krótkie proste Jack, oraz kątowe podobne do HICONa.

 

Najbardziej mnie interesował ten zestaw kabli skręcanych.

Za cenę 70zł z przesyłem, dostajemy 3m (ja dostałem prawie 4) kabla, 10 wtyczek, ściągacz izolacji. 

 

G2.jpg

 

Narzędzie do cięcia, którym jest zwykły chiński ściągacz izolacji do kabli sieciowych:

 

G4.jpg

 

Przewód nie posiada żadnych informacji o producencie, jest full miedziany, bardzo miękki i elastyczny.

Nic podobnego do kabli Lava które są jak pręty. 

 

G3.jpg

 

Wtyczki wykonane bardzo ładnie.

 

G1.jpg

 

Mosiężny pin w środku.

 

G6.jpg

 

Zewnętrzna część po skręceniu mierzy 16mm.

 

G5.jpg

 

Tak wygląda w porównaniu z Neutrik Rean, najkrótszą ogólnie dostępną u nas normalną wtyczką.

 

G7.jpg

 

 

Teraz pomiary.

Wszystko mierzone miernikiem RLC, DER EE DE-500, z dorobionymi zaciskami "kelvina", kable są kalibrowane. Więc powinno być w miarę w punkt. 

 

Pojemność gotowego kabla.

 

G8.jpg

 

Opór na masie dla 10kHz.

 

G9.jpg

 

Opór na sygnałowym dla 10kHz.

 

G10.jpg

 

Rezystancja izolacji dla 100kHz

 

G11.jpg

 

Tu bardzo fajnie wyszło, dlatego że nawet na Lavach czasami w czasie montażu robiło się jakieś zanieczyszczenie i było zwarcie o wartości kilka mega Om. Co lepiej kilka chińskich wtyczek z lokalnego elektronika bez lutowania miało dla 10kHz jakieś odczyty w mega Omach. 

 

Dla porównania kabel z zestawu pedalboard NUX, bo akturat miałem pod ręka. 

Dla 100kHz.

 

G12.jpg

 

Dla 10kHz

 

G13.jpg

 

Ogółem te skręcane kable są bardzo fajne, szybko się je montuje, trzymają parametry, nie udało mi się ich uszkodzić, nie wprowadzają żądnych śmieci do układu. 

Na ali jest też kabel 10m za 100zł, więc można sobie dokupić sporo kabla, albo więcej takich zestawów i mieć dużo wolnych wtyczek. 

 

Drugie na tapetę poszły, proste wtyczki z krótką obudową. 

 

J1.jpg

 

Złocony tip, całkiem solidne i bardzo fajnie wykonane. 

 

J3.jpg

 

W środku grube blachy, solidny nit, nic się nie chybocze, ogółem poziom wykonania jak w Neutrik Rean.

Bardzo dobrze się lutują, 2s i styk polutowany.

 

J4.jpg

 

Izolacja trzyma poziom.

 

J2.jpg

 

Izolator przy końcówce jest z tworzywa, ale ten przy wyprowadzeniach jest z laminatu i to jest pro. 

Lutowanie, nie ważne jak nieumiejętne nie ruszy tego.

 

J6.jpg

 

Obudowa i tulejka izolacyjna, dobrze wykonane, gwint ma normalny luz, można go ciapnąć lakierem do paznokci, ale raczej się sam nie odkręci. 

 

J9.jpg

 

Pomiarów oporności nie wklejam, wtyki są wykonane pro, bez problemu rzucę je w linie i dechę. 

 

Trzeci zakup to ten najmniej udany, liczyłem na konkurencję dla wtyków kątowych HICON.

Na pierwszy rzut oka są podobne.

 

H1.jpg

 

W środku jedyną wspólną cechą jest końcówka lutownicza dla masy, co jest bardzo fajne, bo ułatwia lutowanie. Najtańsze takie wtyki nie mają tego, więc albo masa łączy się przez zaciśnięcie obudowy na odizolowanym ekranie, albo przez lutowanie do obudowy, co zwykle osłabia wtyczkę, bo tworzywo izolatora się odkształca. Styki się lutują dobrze, gorzej niż we wcześniejszych prostych wtyczkach, ale wystarczająco. 

W HICON izolatorem jest laminat, co daje bardzo solidną wtyczkę. 

 

H2.jpg

 

 

Z dołu prawie to samo.

 

H3.jpg

 

Izolatory końcówek, w HiCON to laminat, tu tworzywo sztuczne.

Jeden z powodów dla których bardzo lubię w kablach głośnikowych hicony to ta ich pancerność.

 

H4.jpg

 

Co do materiału izolatora, to jest to tani syf, lutownica topi go jak masło, więc mniej ostrożne lutowanie zaraz rozwali tą wtyczkę, pojawią się luzy i problemy z kontaktem między elementami. Chyba najlepsze tworzywo w tym miejscu widziałem w amphenolach, najgrubsze blachy też. 

 

H5.jpg

 

Pomiary pol lutowaniu, wyszły ok, ale nie przegrzewałem wtyczki.

 

Pod względem rozmiarów to jak wszystkie te wtyczki, w porównaniu z Lavami i pierwszymi opisywanymi kablami. 

 

H8.jpg

 

Uwaga, nie mam zdjęcia ale długość wtyku HICON to 32mm a w opisywanych chińczykach kątowych to 30,8mm. Co dla przykładu w efektach EH powoduje że HICON wystaje jakieś 1mm, gdzie chińczyk leży równo na śrubie gniazda. Tak samo grubość obudów to 11,6mm dla hicona i 9mm dla chińczyka.

Więc w taj samej kostce hicon będzie grubszy o 3,6mm, dla dwóch to prawie 8mm, a dla kilku kostek robią się centymetry.

 

Finalnie to tam gdzie miejsce jest ważne na maxa, Lava u mnie zostaje najlepsza.

Te podróbki georga wyglądają ok i pewnie sporo ich kupie, tak jak tych prostych, podróbek hicon na razie nie zamierzam używać, dla bardzo ciasnych systemów mogą być ok w cenie.

Ale chciałbym lepszego wykonania, zwłaszcza izolatora. 

 

Jeśli mogę, to dodam linki do aliexpress. 

Jeśli nie to każdych kto chce znajdzie. 

 

pseudo George - 67,02zł (10 sztuk + 3,8m kabla)

proste - 33,24zł (10 sztuk)

kątowe - 42,34zł (10 sztuk)


  • MooH8, fabber, kryho i 9 inni lubią to


#510366 Odchodzę z forum, definitywnie - to nie ma żadnego sensu...

Napisany przez delaa na 10.12.2019 - 14:55

Tym bardziej po tym co się działo na Zlocie w Warszawie.

Wyjaśniam dlaczego w materiale poniżej:

 


  • Quatroo, scypio, Eclipse i 9 inni lubią to


#447976 [samm164] "Seasons" - akustyczny cover Chrisa Cornella z TELEDYSKIEM

Napisany przez samm164 na 4.10.2018 - 13:09

 

Oddaję w Wasze uszy kawałek, który tak utkwił mi w głowie, że musiałem się nauczyć go grać i śpiewać, a potem to nagrać.

 

No i się udało,wraz z teledyskiem, wokal na jednym tejku, z gitarą się trochę dłużej męczyłem... 

 

No, mam nadzieję, że podejdzie, enjooooy!

 

Wszelkie komentarze będą mile widziane, a udostępnienia u siebie to już WOGLE 8)

 

 

(btw, to mój tysięczny post :D, woooooohooooo!)


  • scypio, Sol, Eclipse i 9 inni lubią to


#405991 [samm164] Hit Me Baby One More Time cover (LIVE in Amsterdam :))

Napisany przez samm164 na 22.01.2018 - 17:21

 

Miałem okazję zagrać sobie na gitarze i zaśpiewać cover znanego utworu z bardzo fajnym bandzikiem :)

 

Korporacyjna impreza mojej firmy, na sali ok. 1000 osób :)

 

Zapraszam!


  • scypio, TTU, Karloff i 9 inni lubią to


#402296 Nagrody 2017 - Underground Orange Awards

Napisany przez scypio na 1.01.2018 - 14:36

Zauważyliście, że na forum-gitara.pl dostać nagrodę za najładniejszą gitarę roku a nie ma nagrody za najładniejszą twórczość? No to już jest!

 

Tajna, niezależna, kapituła podjęła:

- łatwą decyzję o trudną decyzję o utworzeniu Nagrody Podziemnej Pomarańczy, którą można otrzymać za oryginalną twórczość opublikowaną  na forum-gitara.pl

- trudną decyzję komu nagrodę przyznać

 

Ostatecznie nagrodzonych zostało ośmiu forumowiczów. Fanfary! 

 

 

uaw2017.jpg?raw=1

 

 

nagrodzone utwory: 

 

Sighval - Tornister [link] [video]

wielkiblues - Jive - Someone Must Hold You [link] [video]

samm164 - :) [link] [audio]

P_I_W_O_ - Flashback - [link] [video]

ptrz666 - Joe Bravura - Od Nowego Roku - [link] [audio]

EooN - Neith - There Is Alway More That You Can Loose  [link] [video]

Raider - Destiny Call [link] [audio]

Viehu - Invented God - 32 - [link] [audio]

 

 

Background: 

Spoiler

 

Gratuluję zwycięzcom i dziękuję w wszystkim, którzy w 2017 opublikowali swoje utwory na forum. To był bardzo dobry rok, a na liście nominacji pojawiło się ładnych kilkadziesiąt pozycji. Mam nadzieję, że w 2018 będzie równie dobrze - a może nawet lepiej :)

 

Wszystkich zwycięzców proszę o przeczytanie PW w najbliższym czasie, w ślad za cyfrową chwałą pójdą również bardziej materialne nagrody. Pozdr! B)


  • administrator, ptrz666, EooN i 9 inni lubią to


#337207 [NGD] Zderzaki Cadillac'a

Napisany przez Segoy na 20.11.2016 - 23:17

Fender Cuśtam Szop Stratocaster, Jurij Gagarin Designed, Tom Crise Masterbuilt, Eddie Murphy aged... ;)

 

Jest rok 1962.... upalne lato w Californi....

Na chodniku przed zakładem fryzjerskim z nieszczelnego hydrantu tryska fontanna wody. W strumieniach zimnej wody skaczą roześmiane dzieciaki....

Chłopaki z sąsiedztwa podpierają scianę - stoją w cieniu i palą Lucky Stike'i bez filtra. Nagle wszyscy równiutko jak pływaczki synchroniczne wlepiają wzrok w jeden punkt i powoli obracają głowy śledząc przejeżdżający dostojnie krążownik..... Ich szczęki powoli opadają... Z Cadillaca macha do nich ręką roześmiana blondynka.... Eh.... też by chcieli tak się wozić po mieście....

 

1958-cadillac-series-62-coupe-front-thre

 

Tymczasem dwie przecznice dalej do koncertu szykuje się Ike Turner - dziś wieczorem będzie akompaniował Tinie na Stracie w kolorze Daphne Blue! Teraz już nieco wyblakłym od kalifornijskiego słońca, ale jeszcze niedawno - dokładnie takiego samego koloru jak Cadillac.

 

iketurner.jpg

 

Gdy go kupował, wyglądał dokładnie tak:

 

DSC03227.JPG

 

Tymczasem u mnie.... :)

 

Rozpoczęła się faza na malowanie.

Miałem fajnego japońskiego '62 Reissue, a właściwie dwa...

Świetne wiosła, za przystępną cenę. Pierwszy czarny. Body czarne, podstrunnica czarna.... smutno tak trochę.

 

DSC08449.JPG

 

Zachciało mi się pasteli. Czarnuch do spóły z czerwoniakiem zostały rozbebeszone i poleciały do spa.

 

c5600bdeeef7b3b70ffd07da6c5fd3ff.jpg

 

Równolegle rozpoczęło się poszukiwanie receptury aby uzyskać określone kolory docelowe.

Okazuje się, że to nie jest taka prosta sprawa. Na szczęście jest internet i cenne wskazówki: http://www.guitarhq.com/fenderc.html (<- polecam).

Okazało się jednak, że takich kolorów już się od dawna nie robi i trzeba receptury odtwarzać.

Skontaktowałem się z regionalnym przedstawicielem lakierów samochodowych Dupont i okazał się wporzo gosciem - udało się odtworzyć dawne receptury.

 

14858643_1259072077447713_1507913069_o.j

 

Reszta była w rękach mistrza Dawida Sojki Sojczyna - super gościa, który maluje gity dla Majesty Custom.

Jak zwykle zrobił on świetną robotę.

 

20161111_112832.jpg

 

Mnie już tylko pozostało poskładać gitę do kupy. Przy okazji Fendzio dostał pickguard w kolorze mint green i covery oraz gałki w kolorze aged white.

Pod pickguardem znalazło się wszystko z fendera USA - potki CTS, przełącznik USA i dodatkowo kondensator Orange Drop. Nad doborem pickupów cały czas pracuję, ale obecnie na pokładzie CS 69 i 2x CS Fat 50s.

 

DSC03153.JPG

 

No i tyle - czas na porno!

 

DSC03160.JPG

 

DSC03164.JPG

 

DSC03167.JPG

 

DSC03170.JPG

 

DSC03178.JPG

 

DSC03182.JPG

 

DSC03185.JPG

 

DSC03187.JPG

 

DSC03165.JPG

 

DSC03190.JPG

 

I w miłym towarzystwie elektoratu Donalda Trumpa:

 

DSC03200.JPG

 

DSC03205.JPG

 

DSC03209.JPG

 

Na początek dałem do ogrania Johnowi i.... niestety nie bardzo sobie chłopak radził na elektryku ;)

 

Lennon%201965%20Sonic%20Blue%20Strat.jpg

 

Ale chwilunia!

 

 

Coś jedzie!

 

 

O w mordę! Ale fura!

 

cadillac_eldorado_biarritz_convertible_0

 

1957 Cadillac Eldorado Biarritz in Dakota Red!

 

c.d.n.....


  • Dog, Quatroo, Karloff i 9 inni lubią to