Jakiś czas temu sprawiłem sobie dość unikatowy jeśli chodzi o polski rynek wzmacniaczy egzemplarz, mianowicie Ampeg GVT52-112.

Gdy kurier przyjechał moim oczom ukazała się taka oto paczuszka.

Dodaj obrazek


Po odpakowaniu

Dodaj obrazek

Specka:
Combo gitarowe z nowej serii GVT.
Dwa tryby pracy: 50 W RMS / 25 W RMS.
Dwa kanały z opcją Gain Boost: CH1 - low/moderate gain, CH2 - moderate/higain.
Głośnik: 1 x 12" Celestion Seventy 80s.
Lampy preampu: 2 x 12AX7.
Lampy końcówki mocy: 2 x 6L6GC.
Korekcja: Baxandall EQ - Bass, Middle, Treble.
Pogłos sprężynowy.
Pętla efektów.
Wyjścia na kolumnę: 1 x 16 Ohm, 2 x 8 Ohm, 2 x 4 Ohm.
Obudowa ze sklejki o grubości 15 mm, tył otwarty.
Footswitch GVT-FS1 - channel/gain boost - w zestawie.
Opcjonalnie footswitch GVT-FS2 (reverb/effects loop on/of) - nie załączony w zestawie.
Wymiary: wysokość 49,53 cm x szerokość 60,96 cm głębokość 27,94 cm.
Waga: 23,7 kg.



Na pierwszy rzut oka wzmacniacz wydaje się bardzo solidnie wykonany i faktycznie tak jest, rączka jest dość szeroka, skórzana ergonomiczne wykonanie sprawia, że wzmacniacz nosi się dość przyjemnie.

"No to odpalamy"

Na pierwszy rzut poszedł kanał czysty, który ma ogromny headroom, tak właściwie nieskończony, gałka gain jedynie trochę zmiękcza charakter, aczkolwiek u mnie cały czas na maksa w prawo. Clean jest cieplutki przyjemny i bardzo klarowny, dzwoni ładnie na straciku.

Czas na kanał przesterowany, tak właściwie to tam gdzie się kończy czysty, tam zaczyna się przesterowany jeśli chodzi o gałkę Gain.
Charakter przesteru jest mooooocno Fenderowski, powiedziałbym nawet, że bardziej fenderowski niż Fendery w tym przedziale cenowym. Na tym ampie można kręcić brzmienia bardzo podobne do przełamanego Fendera Deluxe Reverb, a także drugiego kanału Super Sonica.
Dźwięk na tym kanale jest dość selektywny przez dłuuuugi czas, aczkolwiek dla mnie gałka Gain nie powinna wychodzić za godzinę dwunastą, mimo tego że hajgejny można kręcić, to ja bym nie chciał tak brzmieć na hajgejnach, całe szczęście moje wymagania to crunche, plus ewentualnie jakaś dopałeczka, u mnie w pedziobordzie jackhammer potrafi ładnie zmajstrować, ale nie oszukujmy się nie jest to jakaś wyszukana kostka.
W każdym razie lejący się lead można uzyskać.
Minusem tego wzmacniacza jest głośnik Clestion 70/80 przy większych gejnach siarzy i jestem ciekaw co by dała zmiana temu wzmacniaczowi, na pewno byłoby lepiej :).

Reverb sprężynowy dość ładny.

Świetnym rozwiązaniem jest przełącznik na połowę mocy, w domciu można się odkręcić na połowę na masterze.

Przejdźmy do panelu tylnego, dwie opcję footswitcha reverb/effects loop oraz Channel Select/Boost.

No i ten nieszczęsnt boost, gdy wkładamy kabel jack jack to odrazu wzmacniacz nam cichnie i traci moim zdaniem na swoim charakterze, nie wiem czy to tak bywa w wzmacniaczach, ale tu boost działa na zasadzie sciszenia się a przy ewentualnej solówie wróceniu do tego realnego stanu pieca, bardzo mi to nie pasuje, ale może jeszcze coś fajnego pokręcę i się przekonam.

Najbardziej oryginalną rzeczą w tym wzmacniaczu jest korekcja, w której prosto ujmując poszczególne przedziały częstotliwości nie wpływają na siebie.
Bardzo fajnie pokazuje to ten filmik
http://www.youtube.com/watch?v=WXX2Rv9D-h8



Podsumowując.

Ampeg GVT 52-112 to wzmacniacz o typowo amerykańskim soundzie do bluesa rocka idealny, brak popularności tego wzmacniacza niesamowicie mnie dziwi, przy okazji jego cena jest bardzo przystępna.

plusy:
-Cena
-Wykonanie
-Brzmienie
-Redukcja Mocy
-Korekcja typowa dla Ampega

minusy:
-Głośnik
-Boost

Dodaj obrazek

Pozdro