Maton TE-1, czyli dyskretny urok burżuazji..

„Jeśli nie grałeś na wielu akustykach z takiej półki, będziesz pod dużym wrażeniem” - usłyszałem w słuchawce, podczas rozmowy z właścicielem instrumentu. W parę godzin potem, kiedy otwierałem futerał, na początku poczułem pewne rozczarowanie – instrument, za ponad 4k EUR, mógłby zostać pomylony przez laika z gitarami kosztującymi 20% tej kwoty. Na pierwszy rzut oka sygnatura Tommy'ego Emmanuela prezentuje się dość skromnie – brak rzucających się w oczy inkrustacji, czy innych przyciągających wzrok fajerwerków. Jedyną ozdobą jest logo firmy oraz inkrustacja na 12-stym progu, o lakonicznej, aczkolwiek oczywistej dla fanów Tommego treści - „CGP” . Certified Guitar Player – to tytuł nadany Emmanuelowi przez Cheta Atkinsa w 1997 roku.

Dodaj obrazek

Żarty kończą się po pierwszym uderzeniu w struny. Uważam się za strasznego marudę i rzadko trafiają się wiosła, które powodują u mnie przyspieszone tętno i wypieki na twarzy. Prawdę mówiąc myślałem, że będzie tak i tym razem. Rzeczywistość jednakże brutalnie zweryfikowała moje nastawienie. TE-1 nie bierze jeńców. Uderzenie zwykłego, chamskiego E-dur, powoduje drżenie szyb w okolicznych budynkach. Zagranie dwóch dalszych akordów płoszy dzieci i drobne ssaki.

Dodaj obrazek


Historia modelu, konstrukcja i wykonanie

Maton TE-1 to instrument sygnowany nazwiskiem jednego z największych wirtuozów gitary akustycznej – Tommego Emmanuela. Model ten bazuje na prototypie, który firma wykonała dla mistrza w 1988 roku. Testowany egzemplarz pochodził z 2001 roku i został wyprodukowany na specjalne zamówienie - posiadał m.in. główkę ze starym logo Matona (zamawiający chciał się w ten sposób jak najbardziej zbliżyć do wspomnianego prototypu z 1988 roku).

Specyfikacja :
  • top: lity świerk sitkajski;
  • tył i boki: lity indyjski palisander;
  • gryf: klon australijski;
  • mostek i podstrunnica: palisander indyjski;
  • na 12 progu perłowe oznaczenie CGP (tytuł, który otrzymał Tommy od Cheta Atkinsa);
  • elektronika Maton AP5;
  • płytka maskująca z podpisem Tommy'ego;

Wykonanie instrumentu nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Wszystkie elementy są idealnie spasowane, lakier świetnie położony, dobór użytych materiałów oraz precyzja, z jaką gitara została wykonana, robią duże wrażenie. Rewelacyjnie spisują się klucze Matona, które pozwalają precyzyjnie dostroić instrument, ale przede wszystkim świetnie trzymają strój. Elektronika AP5 również zasługuje na słowa uznania – działa cicho, bez niepotrzebnych przydźwięków i trzasków.

Dodaj obrazek

Analizując konstrukcję instrumentu należy z pewnością wspomnieć o niesamowitej wręcz wygodzie gry i świetnym wyprofilowaniu gryfu – w sumie nic dziwnego, w końcu to gitara do zadań specjalnych.

Brzmienie

„Mów głośniej, bo w ogóle nie rozumiem, o co Ci chodzi – ledwo Cię słyszę przez tę gitarę” - usłyszałem od kolegi siedzącego 1,5 metra ode mnie, który testował TE1. To chyba najlepsze podsumowanie – Maton Tommy'ego rezonuje jak fortepian – jest niesamowicie głośny. Jest bardzo wrażliwy na wszelkie niuanse artykulacyjne i znakomicie wybrzmiewa we wszystkich pozycjach. Brzmi równo, dość ciepło z lekko wyeksponowanym górnym środkiem. Bas nie jest może jakoś porażający, góra czytelna, ale lekko wycofana. Całość zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Rozmowa z ekspertem od Matonów rozjaśniła trochę sprawę – TE-1 został zaprojektowany pod kątem używania go w niskich strojach, np. często wykorzystowanym przez Tommy'ego – Cis. Ten fakt oraz konstrukcja instrumentu, a konkretnie umieszczenie i osadzenie elektroniki, powoduje, że sound jest taki, a nie inny. Mało tego, zdaniem eksperta, TE-1 nie jest instrumentem wybitnym pod względem akustycznym! Okazuje się, że ten model powinno się postrzegać bardziej w kategoriach instrumentu elektro-akustycznego, niż akustycznego. To, na co naprawdę go stać można poznać dopiero na dużej scenie. To właśnie do używania go live, a nie nagrań studyjnych został stworzony. Prawdziwy pazur i wszystkie walory pokazuje dopiero podłączony do wzmacniacza -potęga, niesamowity atak i dynamika przy zachowaniu pełnej naturalności – ogromną zasługą tego status quo jest znajdująca się na pokładzie elektronika AP5 Matona. To ona powoduje, że instrument podłączony do wzmacniacza dostaje dodatkowych skrzydeł. Brzmi potężnie, mięsiście, a przy tym niesamowicie naturalnie.

Dodaj obrazek

Na pewno Maton TE-1 to instrument bardzo oryginalny i brzmiący niesamowicie charakterystycznie. Niekoniecznie spodoba się wielbicielom akustycznych, vitydżowych wzroców wytyczonych przez Gibsona czy Martina. Zachwyci na pewno fanów brzmienia Tommy'ego.

Dodaj obrazek

Podsumowanie

Punkt widzenie zależy od punktu siedzenia. Dla mnie Maton TE-1, będzie z pewnością najlepszą gitarą akustyczną, na jakiej grałem. Okazuje się, że to co dla mnie jest sufitem, dla innych będzie podłogą... To, co spowodowało, że o mało nie spadłem z krzesła podczas testów, było pewnym standardem w high endowym świecie akustyków, a o największych walorach i tego, z czego słynie ten instrument, prawdopodobnie nie dane mi będzie się przekonać na własnej skórze. Chociaż zaraz.. - błąd. Słyszałem go na żywo w rękach mistrza – to musi wystarczyć.

Dodaj obrazek

Tekst i prawie wszystkie zdjęcia ;)
MH8