Ibanez S420

Dodaj obrazek

Specyfikacja:

Konstrukcja: Bolt-on
Korpus: mahoń
Podstrunnica: palisander, radius 16”
Ilość progów: 24
Klucze: olejowe
Mostek: ZR Tremolo + ZPS2
Przetworniki: INF1 / INF2
Elektronika: 1x volume, 1x tone

Wykonanie:
Instrument kupiłem jako nowiuśki egzemplarz w sklepie muzycznym FON w Gliwicach. Instrument został wykonany w Indonezji, zapewne w tej samej fabryce co mój Cort. Zacznijmy od korpusu, czyli wizytówki całej serii S Ibaneza. Deska jest bardzo cienka – na brzegach mamy może 1cm grubiści, w najgrubszym miejscu może będą 3cm. Mimo małych ilości drewna instrument jest naprawdę ciężki (waży tyle samo co KX-Custom ważąc instrumenty w ręku). W kwestii wykonania nie mam się do czego przyczepić. Progi są nabite równiusieńko, lakier pięknie położony. Gryf – typowa wyścigówka, 16” radius, dobra geometria gryfu umożliwia ustawienie akcji na poziomie 1mm (u mnie jest 1,15 sprawdzane szczelinomierzem). Na uwagę zasługuje natomiast fabryczne siodełko, które po pół roku eksploatacji instrumentu odmówiło współpracy i zwyczajnie nie trzymało strun. Przy oddaniu na gwarancję odmówiono mi naprawy ponieważ podobno siodełko jest materiałem eksploatacyjnym, które ma prawo się zużyć i gwarancja tego nie obejmuje, ale to tak na marginesie. Wymieniłem na Schallera R3 i mam spokój.

Most ZR Tremolo:
Mostkowi ZR (Zero Resistance) chciałbym poświęcić tutaj osobny akapit. Mostek ten to konstrukcja „pływająca”, tylko oparta nie na nożach jak w tradycyjnych mostkach Floyd Rose, lecz na łożyskach. Po co? Mówcie sobie co chcecie, ale ŻADEN FR nie działa tak płynnie jak ZR. Dodatkowo nie ma się co stępić, a łożyskom nie ma prawa nic się stać. Dodatkowo mostek jest wyposażony w dodatkowy patent nazwany ZPS (Zero Point System). Sprowadza się on do zastosowania dodatkowej belki trzymającej blok. Pomaga to wrócić mostkowi do pozycji neutralnej (zerowej), co poprawia stabilność stroju i przeciwdziała rozstrajaniu się instrumentu przy podciągnięciach (co jest normalne we wszystkich mostach FR). Spotkałem się już z głosami, że zastosowanie ZPS sprawia, że mostek staje się zwykłym jednostronnym tremolo co jest całkowitą nieprawdą – nadal mamy możliwość podwyższania dźwięku za pomocą mostka. Nie mamy za to możliwości wykonania jednego triku – fluttera. Po zdjęciu belki ZPS natomiast mostek ma nieskrępowany zakres ruchu i mostek przy flutterze trzęsie się jak galareta (mało tego, flutter wychodzi o wiele lepiej niż na FR ze względu na zastosowanie małego bloku).

Brzmienie:
Czyli to co tygryski lubią najbardziej. Na sucho instrument brzmi cicho i jak typowy mahoń – ładnie mruczy basem. Brzmienie jest bardzo ciepłe i miłe dla ucha. Po podpięciu do prądu jest w sumie podobnie. To jest instrument, w którym można się zakochać po zagraniu jednego akordu (tak było właśnie ze mną). Zastosowane pikapy dają radę, ale szczyt możliwości to nie jest. W instrumencie zastosowano 5-ciopzoycyjny przełącznik. W pozycji 2 grają wewnętrzne cewki obu przetworników i jest to jedna z moich ulubionych pozycji. Pozycja 4 natomiast to połączone równolegle cewki przetwornika gryfowego. Tu ważna konkluzja – wszystkie połączenia są bezbrumowe (nigdzie nie gra samotnie jedna cewka). W moim egzemplarzu przetworniki zostały wymienione na Merlina PAF pod gryfem i Merlina Sabotage pod mostem. Dopiero po wymianie pickupów wiosło ryknęło (dosłownie) jak należy. Instrument jest bardzo „otwarty” na muzyka i jest posłuszny, jeśli można tak to ująć – bardzo łatwo reaguje na wszelkie kruczki artykulacyjne.

Podsumowanie:
Mój egzemplarz kosztował nowy 1550 zł w sklepie dwa lata temu. Z tego co się orientuję, obecnie jego cena poszybowała drastycznie w górę, bo chyba około 1800 w wariancie kolorystycznym WK i 2000 za kolor BBS. Czy bolączka z siodełkiem była tylko w moim instrumencie mogę tylko spekulować, chociaż powszechna opinia jest taka, ze metal w Ibanezie robiony jest z plasteliny. Na szczęście most trzyma się pancernie i nic mu nie dolega (i oby tak pozostało). Instrument jak na cenę za jaką ja go kupiłem uważam za godny polecenia. Przede wszystkim dostajemy fajną dechę (do tego naprawdę pięknie wyglądającą), naprawdę dobrze wykonaną i genialny mostek. Po niewielkim wpompowaniu w instrument funduszy w przetworniki otrzymujemy już maszynkę na lata, której raczej nic nie grozi. Oczywiście dla wielu wielką wadą będzie sam fakt loga Ibaneza na główce, które wystarczy im, żeby stwierdzić, że instrument jest nic nie warty. Moim zdaniem instrument jest naprawdę świetny, zwłaszcza, że zarabiałem na niego ciężko 2 lata i jest moim oczkiem w głowie ;)

Porno:

Dodaj obrazek

Dodaj obrazek

Dodaj obrazek

Dodaj obrazek
  • mahahaha lubi to